Brak danych
    BLOGI | Radia Gdańsk

NA FALI.
BLOG Włodzimierza Machnikowskiego

blog_wlodek_machnikowski1
Jak się człowiek nagada na antenie, to pisanie nabiera właściwości terapeutycznych, pozwala poukładać myśli, nabrać dystansu , wyciszyć emocje ...Na przełomie lat 80 i 90 zupełnie nie o sporcie układałem zdania na łamach "Gazety Wyborczej ". Potem przez prawie 10 lat miałem w Dzienniku Bałtyckim autorski cykl "Niedaleko od szosy".  Pojęcie "blogu" nie było wówczas znane. Przyszły nowe czasy i by sprostać nowym wyzwaniom, wracam do źródeł...
Maciek nie zabił idei olimpijskiej - dementi w sprawie wojny "polsko-polskiej".
czwartek, 16 czerwca 2011 09:30

Pragnę wycofać oskarżenie wyartykułowane w poprzednim wpisie. Gdyński żeglarz - Maciej Grabowski podczas regat w Weymouth nie zamordował idei olimpijskiej...

O niewinności Maćka przekonał mnie ... żeglarz z Sopotu Piotr Tarnacki. Czterokrotny mistrz świata w klasie mickro, którego można dojrzeć śmigającego z kolegami na Mag Racingu RC 44 (to taka żeglarska Formuła 1), między Gdynią a Sopotem zwierzył mi się, że przed laty przed decydującym wyścigiem utrudniał start swemu bratu Przemkowi, z którym walczył o zwycięstwo w regatach. Bracia zajmowali dwa pierwsze miejsca, ale jeden drugiemu nie odpuścił.

Kolejnych "dowodów w sprawie" dostarczył sam Maciek Grabowski, który w gdyńskim porcie jachtowym przez pół godziny tłumaczył mi, jak względem swego rodaka zachowywał się słynny Ben Ainslie ( tak samo) i czym dla sportowca jest udział w igrzyskach. Rzeczywiście, gdyby w Weymouth Mateusz Kusznierewicz zajął miejsce na podium, to w kolejnych regatach wystarczyłoby to osiągnięcie powtórzyć, co więcej bez presji załogi Grabowski-Lesiński, która jako ta druga nie ma prawa startu w kolejnych zawodach.

Zatem dla Macieja Grabowskiego i jego kolegi Łukasza Lesińskiego wynik Mateusza Kusznierewicza i Dominika Życkiego znaczył "być albo nie być" , a dokładniej "marzyć albo skończyć marzyć" o igrzyskach w Londynie.

Kiedy Maciek zajeżdżał drogę Mateuszowi na starcie do wyścigu finałowego, obok pływała łódka z sędziami, których zadaniem było kontrolowanie zachowań żeglarzy. Dyskwalifikacji nie było (tzn. była, ale dopiero na trasie i za coś innego). Co więcej nie było także protestu załogi Kusznierewicz - Życki, co świadczy, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Mnie te przepisy się nie podobają. Mam taki światopogląd naiwny, że fajnie byłoby, gdyby łódki się ścigały i wygrała ta szybsza. Sport wyczynowy jednak z upodobaniem sięga do ... szachów, które dyscypliną "stricte" olimpijską nie są. Mówi się jednak o "piłkarskich szachach", gdy gra się "na czas'  albo koncentruje się wyłącznie na destrukcji (szkoła Jose Mourinho). Lekkoatletyczne szachy polegają np. na przenoszeniu prób w skokach do góry (o tyczce i bez) na kolejną wysokość. Teraz dowiedziałem się na czym polegają żeglarskie szachy - na dystansie obowiązują zasady pierwszeństwa, wyboru kursu itd., ale na starcie można robić to, co nam kibicom wcale nie musi się podobać.

 

Dodaj komentarz

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Wodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.
Wodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.