Brak danych
    BLOGI | Radia Gdańsk

NA FALI.
BLOG Włodzimierza Machnikowskiego

blog_wlodek_machnikowski1
Jak się człowiek nagada na antenie, to pisanie nabiera właściwości terapeutycznych, pozwala poukładać myśli, nabrać dystansu , wyciszyć emocje ...Na przełomie lat 80 i 90 zupełnie nie o sporcie układałem zdania na łamach "Gazety Wyborczej ". Potem przez prawie 10 lat miałem w Dzienniku Bałtyckim autorski cykl "Niedaleko od szosy".  Pojęcie "blogu" nie było wówczas znane. Przyszły nowe czasy i by sprostać nowym wyzwaniom, wracam do źródeł...
Spotkanie z Zembatym
wtorek, 28 czerwca 2011 22:14
Maciej Zembaty nie żyje... Przegrał z życiem, które go najpierw porwało, a potem bezdusznie porzuciło...
Zembatego znałem jak większość z "Rodziny Poszepszyńskich", z radiowej Trójki i Cohena. Dzięki Radiu poznałem Go osobiście. To było przed trzema laty. Przyszedł, żeby opowiedzieć o swoich planach literackich, muzycznych i życiowych.
Był w fatalnej kondycji, źle wyglądał i miał trudności z poruszaniem, ale z dworca kolejowego we Wrzeszczu do radia przyszedł pieszo. W drzwiach przwitał mnie serdecznie i zapytał, czy "wszystko po staremu". Widzieliśmy się pierwszy raz, dlatego albo chodziło o kurtuazję , albo musiał mnie z kimś pomylić. Potem weszliśmy do studia, zdjął okulary i wyglądał już tak, jak zapamiętałem go z radia, niewyobrażalnie głębokie oczodoły i odpowiadający im tembr głosu.
Opowiadał o tym, że współczesne kabarety absolutnie go nie śmieszą, że najbardziej inspiruje Go "freedom", że pisze książkę i planuje nagrać płytę. Książka miała być zbiorem wspomnień i anegdot. Te dwie, które opowiedział były niesamowite.
"W latach 90-tych z Jackiem Kuroniem byliśmy z wizytą z St. Petersburgu. Przyjął nas sam mer Anatolij Sobczak. Przy kolacji siedzieliśmy we czwórkę i było naprawdę miło, ale wódkę piliśmy tylko we trzech. Ten czwarty, najmłodszy siedział osowiały i prawie się nie odzywał.
- Panie merze, a ten co nie pije, to kto? - zapytałem gospodarza.
- A zostawcie, to taki Germaniec. Nazywa się Putin- odpowiedział Sobczak"    
i druga...
"Kiedy byłem dzieckiem bardzo intrygowało mnie, co ksiądz ma pod sukienką. W domu rodziców często gościli duchowni. Pewnego razu była sposobność, żeby zaspokoić ciekawość. Miałem wówczas ze cztery lata i myszkowałem pod stołem, przy którym siedzieli rodzice oraz młody ksiądz. Po chwili wahania zdecydowałem się odkryć Wielką Tajemnicę. Zbliżyłem się do nóg naszego gościa i uniosłem sutannę. Jakież wielkie było moje rozczarowanie, gdy zobaczyłem... spodnie. Czar tajemnicy prysł, a tym który ponosi za to odpowiedzialność, był ów młody klecha. Nazywał się Karol Wojtyła..." 

Maciej Zembaty miał zagrać u nas koncert. Byliśmy umówieni na Cohena. Miałem nadzieję, że znowu usłyszę Go w radiu, które dla mnie uosabiał. Bo radio to głos, który tworzy obraz. Dlatego nie jestem miłośnikiem radiowych stron internetowwych, które zabijają "magię". Radio to "czysty przekaz", którego nie "wykrzywia" obraz i dzięki temu możemy wyłącznie skupić się na sensie. Radio to właśnie niesamowity głos Macieja Zembatego. Jego śmierć, to bolesna wiadomość, że tamtego radia już nie ma. Maćku, dziękuje Ci za to co było, bo pewnie także przez Ciebie jestem tu, gdzie jestem...
 

Dodaj komentarz

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Wodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.
Wodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.