Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
    BLOGI | Radia Gdańsk

WRASZENIA. 
BLOG Włodka Raszkiewicza

blog_wlodek_raszkiewicz1
Nie jestem typowym radiowcem, wolę słuchać niż mówić. A teraz postanowiłem pisać...



 


Radio chce mojej krwi, czyli ważne żeby nie być świnią...
poniedziałek, 30 maja 2011 00:00

 

   zabijanie_swini     Ratunku!!! Radio żąda krwi. Prezes chce mojej krwi, kadrowa jest nienasycona, kierownik pyta mnie o krew. Straszą, grożą, ponaglają, że zawieszą w obowiązkach. Tak to się powtarza co dwa lata - trzeba zrobić badania okresowe. A ja przeciągam, odwlekam i w końcu przyparty do muru, tak jak dzisiaj oddaję. Niby żadne mecyje, tylko że ja lubię przy takich okazjach odlecieć, po prostu zemdleć. Mam to po dziadku Edwardzie. Dziadek nie mdlał, twardy był, przeżył Syberię. Tylko kiedyś uciekł mu świniak, którego właśnie zamierzał zabić i przerobić na kiełbasy. Miałem wtedy jakieś trzy,cztery lata. Dziadek Edward gania prosiaka po podwórku z jakimś pneumatycznym pistoletem. Zwierzę ucieka, kwik, gwałt, rumor i strach i ciekawość jednocześnie.
 
         
Takie mniej więcej sceny jak z Karguli i Pawlaków, rozgrywają się na podwórku, a ja na to wszystko patrzę. Dziadek w końcu dorywa prosię i strzela mu w głowę. Ostatni kwik umierania, agonia, podrygi, tężenie ciała, krew... wtedy po raz pierwszy w życiu zemdlałem. Trauma została i jak tylko pomyślę o krwi to odlatuję.To właściwie dobra opowieść dla psychoanalityka, ale ma związek z radiem. 
    serce    Cztery lata temu, gdy w Gdańsku dokonano pierwszego przeszczepu serca, zaprosiłem do studia kardiochirurgów: prof. Jana Rogowskiego i dr Piotra Siondalskiego. Audycja "na żywo", panowie lekarze przyjechali po dyżurze i czakając na wejście do studia omawiają przypadki dnia, czyli co nowego na oddziale. Pacjentka trochę krwawi, doktor miał kłopot z zacerowniem zwapniałej tętnicy, ktoś podczas zabiegu narobił im strachu i trzeba było reanimować... Po prostu dzień jak co dzień.... A mi jest coraz goręcej, otwieram okno, rozkładam się wygodniej w fotelu i już wiem.... będę mdlał. Melduję o tym lekarzom, a oni niczym nie speszeni, mówią z uśmiechem - Nie ma sprawy, proszę bardzo, tylko niech się pan położy na podłodze. Kładę się na wykładzinie i..... nie ma mnie... Potem przez mgłę słyszę słowa prof. Rogowskiego - O ruszył! Otwieram oczy, profesor trzyma mi rękę "na pulsie", doktor podnosi moje nogi.... Wstaję, wolno idę do kuchni, na twarz leję strumień zimnej wody. Nie ma czasu, do programu dwie minuty, wchodzimy do studia i przez godzinę rozmawiamy o pierwszym w Gdańsku przeszczepie serca, cały czas przytomnie. Do tej pory nie mogę sobie wyobrazić emocji kardiochirurgów wyjmujących komuś serce z klatki piersiowej i wstawiających nowy organ.
        Tydzień temu usłyszałem, że w klinice prowadzonej przez profesora Rogowskiego dokonano już 16 przeszczepów. Staliśmy się ważnym i mocnym ośrodkiem w tej dziedzinie. To okazja do kolejnej rozmowy. Spotkałem się też z Pauliną Tomaszewską, jedną z "przeszczepionych". Tym razem nie zrobiło mi się słabo, może się trochę przyzwyczaiłem. 

Posłuchaj rozmowy z Pauliną Tomaszewską i prof. Janem Rogowskim:       

PS. Dawstwo organów to rzecz ważna. Polecam stronę www.dawca.pl
 

Dodaj komentarz

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.