Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
podcasty_rk_michajlow
Zbigniew Walczak, wójt Gniewina
czwartek, 21 czerwca 2012
walczak3_zbigniew_gniewinoCzy w Gniewinie od dwóch tygodni trwa fiesta? Jak gmina poradziła sobie z obecnością reprezentacji Hiszpanii i czy na tym zarabia? Wójta gminy Zbigniewa Walczaka pytała o to w Rozmowie kontrolowanej Agnieszka Michajłow.







Czytaj wywiadAgnieszka Michajłow: Dzień Dobry. Witamy z Pueblo de la Furia. To chyba jakaś nowa, nieoficjalna nazwa. Zawiśnie tutaj na rogatkach?
Zbigniew Walczak: Chyba tak, nam się podoba. Bo to tak w dosłownym tłumaczeniu oznacza miejscowość od gniewu.
A.M: Dokładnie tak, bo jesteśmy w Gniewinie. Pan Wójt w takim stroju troszkę sportowym, a spodziewałam się bardziej kibicowskiego. Ma Pan? Ubiera?
Z.W: Muszę pracować, trudno żebym siedział u siebie w gabinecie w stroju sportowym.
A.M: Polubił Pan tych Hiszpanów trochę?
Z.W: Tak, bardzo sympatyczni ludzie. Trochę inna kultura niż nasza, ale jesteśmy podobni w wielu sprawach. Są bardzo życzliwi, ale przede wszystkim to pragmatyczni ludzie skoncentrowani na celu, który ich sprowadził. Dlatego na ten czas pobytu tutaj są trochę inni, niż znaliśmy ich wcześniej. Ale to jest oczywiste, bo przyjechali tu, aby pierwszy raz w historii powtórzyć sukces. Więc trudno się dziwić, że są tak skoncentrowani.
A.M: To o tej koncentracji jeszcze porozmawiamy… A proszę mi powiedzieć, chodzi Pan na te otwarte treningi? Rodzina prosi o wejściówki na boisko?
Z.W: Wszyscy proszą. Nawet nie wiedziałem, że mam tylu znajomych. Ale nie ma się co dziwić, bo każdy chciałby znaleźć się jak najbliżej drużyny, którą ogląda podczas meczów Realu Madryt i Barcelony. Dlatego jest takie ciążenie, aby dostać się na te treningi. Ja byłem na jednym, bo nie mam czasu. Miałem okazję poznać zawodników i ludzi z federacji, bowiem byliśmy dwa razy w Madrycie. Raz była to wizyta typowo studyjna, gdzie razem z drużyną jechaliśmy pociągiem z Madrytu do Malagi. Tam rozgrywali mecz, razem spaliśmy w hotelu. Zresztą ta wizyta bardzo dużo nam dała, bo poznaliśmy ośrodki, w których przygotowuje się reprezentacja Hiszpanii.
A.M: To jest historia, a my rozmawiajmy o tym, co dzieje się tu i teraz. Jest trochę złych emocji z tymi wejściówkami. Ale jest jeszcze szansa na jakieś treningi, bo zawodnicy zostaną tu do finału, jeśli do niego dojdą.
Z.W: No jest trochę złych emocji, jak wszędzie. Chociaż może gdzie indziej było ich mniej, ponieważ inne drużyny miały mniej otwartych treningów. Hiszpania miała ich dużo, ale przy tym też stadion w Gniewinie to nie jest typowy stadion ligowy i nie posiadamy tylu miejsc. Jest ich ponad tysiąc, ale gmina dysponuje tylko jedną trzecią. My nie jesteśmy organizatorami tych treningów, tylko spółka Euro 2012.
A.M: Mówiło się o królu. Będzie król Hiszpanii? Coś Pan wie?
Z.W: Nie wiem, tak się mówiło. Odwiedziło nas wielu przedstawicieli, którzy spotkali się z drużyną, z działaczami. Wiem, że był minister sportu, ponoć był też ktoś z rodziny królewskiej. My traktujemy to centrum pobytowo-treningowe jako dom dla Hiszpanów. To jest taka placówka dyplomatyczna, którą oni rządzą. Staramy się niczym nie zawracać im głowy.
A.M: Jak się żyje tutaj w trakcie Euro? Macie jakieś i pozytywne i negatywne aspekty? Kibice, złodzieje, paparazzi, Shakira, Piqué na zewnątrz ośrodka?
Z.W: Shakira to bardzo miłe doświadczenie. Odwiedziła i lokal w Strzebielinku, była też w Trzech Koronach. Jeżeli chodzi o zawodników, koncentrują się na celach, które mają osiągnąć. Natomiast co do innych rzeczy, o które pani pytała… Nie słyszałem, żeby wystąpiły jakieś negatywne kwestie typu jakieś złodziejstwo, rozboje, czy chuligańskie ekscesy. Nic do mnie do chwili obecnej nie dotarło. A jestem przekonany, że gdyby coś się stało, to bym o tym wiedział.
A.M: Czy gniewinianie robią dobry biznes na wizycie Hiszpanów?
Z.W: Myślę, że lepszy, niż gdyby ich nie było. Ci, którzy żyją z handlu, z turystyki, z usług korzystają na tym, że jest tu reprezentacja Hiszpanii. Wszyscy na tym korzystamy, jako społeczność lokalna, jako wspólnota. Bo to jest ogromna promocja. Biorąc pod uwagę nasze plany budowy infrastruktury turystycznej, która wpisuje się w subregion północnych Kaszub, to jest dla nas ogromnie ważne.
A.M: W Gdańsku po pierwszym tygodniu Euro wyliczono, że materiały prasowe, które ukazały się w mediach na całym świecie kosztowały około 24 milionów euro. Wy wiecie, szacujecie, jaka jest wasza promocja?
Z.W: To na pewno nie jest kwota mniejsza niż 10 milionów, ale polskich złotych. Być może jest to więcej, ale to nam szczególnie nie zaprząta głowy. Oczywiście jest to ważne, wszystkie przeliczniki, ile zarobiliśmy, ale na dzień dzisiejszy koncentrujemy się na tym, aby do końca pobytu reprezentacji Hiszpanii zapewnić im takie warunki, które można sprowadzić do wspólnego mianownika i powiedzieć, że są takie jak w domu.
A.M: Dobrze, ale jakie są Pana zdaniem te bezpośrednie zyski? Na teraz i na przyszłość…
Z.W: O części już rozmawialiśmy. Trzeba pamiętać o tym, że projekt Euro 2012 realizujemy już od 5 lat - od momentu, kiedy podana została informacja, że mistrzostwa odbędą się w Polsce i na Ukrainie. Zainwestowanych zostało kilkadziesiąt milionów złotych w strukturę, która i tak była tu potrzebna dla lepszego, wygodniejszego życia mieszkańców, a także dla rozwoju samej gminy. A zatem jest to ogromny zysk, bardzo duże pieniądze. Znaczna ich część pochodzi z funduszy europejskich. Są to bardzo duże dochody. Pytała pani o promocję. A tu jest również wartość dodana dla wszystkich, którzy na co dzień współpracują z hiszpańską federacją, bo to są nowe doświadczenia, które kształcą pracujących tu ludzi. To pomoże rozwijać gminę w przyszłości.
A.M: No właśnie, a co będzie po Euro 2012? Hiszpanie odjadą i co?
Z.W: Będzie smutek.
A.M: Smutek będzie po mistrzostwach. A co będzie potem? Czy te obiekty, które wybudowaliście będą miały obłożenie? Czy będą tam odpowiedni trenerzy, czy będzie młodzież? Czy dalej będziecie inwestować? Czy może będziecie spłacać długi?
Z.W: Od lat inwestujemy w infrastrukturę sportową. Gdybyśmy nie robili tego w sposób profesjonalny, w oparciu o określony biznes plan, to Hiszpanie nie zatrzymaliby się u nas. Jest to typowy projekt biznesowy, który przede wszystkim ma służyć naszym mieszkańcom i naszej młodzieży. Sam pobyt Hiszpanów bardzo mocno promuje to miejsce: sam hotel, sam kompleks, bo już dzisiaj bardzo wiele drużyn i z kraju i zagranicy i z Arabii Saudyjskiej i z Cypru zgłasza się do nas i chce tu przyjechać. Bo skoro Hiszpanie, mistrzowie świata i Europy nas wybrali, to chyba coś w tym jest. Pozostaną choćby zdjęcia w pokojach. To takie miejsce, które chce się odwiedzić. Cały projekt jest skrojony biznesowo, hotel dla naszej gminy to ogromnie ważna sprawa. On podnosi standard korzystania z gminy i jest tak ważny, jak dla dużych aglomeracji lotniska, autostrady, dworce.
A.M: A cena ziemi już wzrosła, gdyby ktoś chciał się tu osiedlić? I czy widzicie już, że jest więcej chętnych?
Z.W: Ona wzrastała w ostatnich latach, bo dla nas projekt Euro 2012 to tylko przystanek, to pewien etap, coś po drodze. To nie był nigdy cel sam w sobie. My budujemy i uzupełniamy ten kompleks od lat i rozwijamy gminę. Przybysze dzisiaj mówią, że gmina ładnie wygląda. Ale ci, którzy przyjeżdżali już do nas wcześniej wiedzą, że ona wygląda tak już od wielu lat. Wygląda może troszkę lepiej, bo jest bardzo dużo flag hiszpańskich. Myślę, że cały projekt bardzo dobrze odłoży się dla przyszłości. Dla rozwoju jest to ogromnie ważne. Być może podkreślam to z uporem maniaka, ale nie chodzi tylko o Gniewino. Chodzi o powiat wejherowski, powiat pucki, chodzi o region. Jeśli ktoś będzie chciał tu przyjechać i nie zatrzyma się w Gniewinie, to zatrzyma się gdzieś indziej. Trzeba myśleć wspólnotowo.
A.M: Z jednej strony mówi Pan o rozwoju sportowym, turystycznym, a z drugiej strony wiemy o Pana poparciu dla elektrowni atomowej. Czy to się nie kłóci?
Z.W: Absolutnie nie. Znowu się powtórzę, ale muszę to powiedzieć: masa turystów jeździ do Francji i poprzez fakt, że jest tam bardzo dużo elektrowni jądrowych, nie notuje spadku turystów. Turyści przyjeżdżają i nikt nie pyta, czy będzie spał 50 kilometrów od elektrowni atomowej czy 100. To nie jest żaden problem, wręcz odwrotnie. Nam, regionowi i jego północnej części, potrzeba dużych inwestycji. Gdybyśmy rozmawiali o możliwości wyboru: energetyka jądrowa czyli ta elektrownia lub innego typu przedsięwzięcie gospodarcze, które będzie miało wpływ na rozwój, to moglibyśmy się zastanawiać. Na dzień dzisiejszy jest taka propozycja i myślę, że byłoby ogromnym błędem, gdybyśmy ją odrzucili.
A.M: A inni samorządowcy nie zazdroszczą Panu? Mówią coś?
Z.W: Nie wiem, na razie nie mam nawet czasu słuchać. Wiąże nas współpraca z wieloma osobami i zawsze powtarzamy, że działamy razem. Skoro mówię już o współpracy, to chciałbym podziękować prezydentowi Gdańska. Bardzo ceniłem sobie tę współpracę w przygotowaniu do Euro. Tę życzliwość i otwartość. To duża sprawa. Wiele na tym skorzystaliśmy. Współpracujemy też od kilku lat w sprawie wybudowania kanału, drogi wodnej, która jest tak samo ważna jak autostrada, jak wiele innych magistrali kolejowych czy dróg powietrznych. Drogi wodnej - czyli kanału pomiędzy Jeziorem Żarnowieckim a morzem.
A.M: Postawmy tu kropkę, bo boję się, że lista podziękowań może być bardzo długa. Komu kibicuje Gniewino?
Z.W: Gniewino kibicuje Hiszpanii. Ale sądzę, że pewnie są mieszkańcy, którzy mają inne sympatie.
A.M: Dziękuję za rozmowę.
Z.W: Dziękuję serdecznie.



 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.