Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
podcasty_rk_michajlow
Waldemar Białaszczyk, wiceprezes Sopockiego Klubu Tenisowego
poniedziałek, 09 lipca 2012
bialaszczykWaldemar Białaszczyk, wiceprezes Sopockiego Klubu Tenisowego był gościem Rozmowy kontrolowanej w Radiu Gdańsk. Jacek Naliwajek pytał m.in o finał Wimbledonu z udziałem Agnieszki Radwańskiej i kondycję polskiego tenisa.






Czytaj wywiad:Jacek Naliwajek: Dzień dobry Panie prezesie.

Waldemar Białaszczyk: Witam.

J.N: Agnieszka Radwańska od dziś drugą rakietą  świata. W SKT też dziś świętujecie? U Panów też strzelają korki od szampanów?

W.B: Może bez przesady. Cieszymy się z jej sukcesu. Jest to sukces całego społeczeństwa.

J.N: Nareszcie mamy sukces, od którego nie musimy się odwoływać do historii. Nie musimy mówić o sporcie, który miał miejsce przed wojną.

W.B: Tak. Jędrzejowska… wszystko wiemy. Ale to też były wielkie gwiazdy i o tym tez trzeba pamiętać. Historia to też ważny element.

J.N: Tak, ale nareszcie nie musimy odwoływać się do tych przedwojennych korzeni.

W.B: Ja myślę, że będzie jeszcze wiele sukcesów jeśli chodzi o tenisistów, bo to taka grupa, która wyszła z PZP Prokom Teamu. On ileś lat temu został stworzony. Teraz z różnych powodów został zawieszony, myślę, że nie ze względów finansowych. Ta grupa dostała bardzo duże wsparcie pieniężne. Widać ją w europejskim tenisie. Również w światowym. Na obecną chwilę sukces Agnieszki jest tutaj największy.

J.N: Zatrzymajemy się jeszcze przy finale Wimbledonu. Czytałem omówienia artykułów dotyczących Radwańskiej. Opisano tam, że mało kto w nią wierzył w tym finale. Wieszczono raczej szybką przegraną z Sereną. Pan wierzył w nią, wierzył w to, że pokona Serenę?

W.B: Rozmawialiśmy o tym w klubie. Doszliśmy do wniosku, że szanse Agnieszki są pięćdziesiąt na pięćdziesiąt. Ona nie jest zawodnikiem atakującym, nie ma tej siły. Jest innego typu zawodniczką. Miedzy nami były dyskusje, czy Serena zabije ją tą siłą, tą dynamika. Już przy wymianach ta sytuacja zaczęła inaczej wyglądać.

J.N: Jak Radwańska odebrała serwis Sereny i nastąpiła wymiana piłek, to okazało się, że Agnieszka była w nich lepsza.

W.B: Ona jest bardzo inteligentną zawodniczką. Radwańska gra inteligencją, nie jest osobą, która grę rozgrywa siłowo. Gdyby się zmieniły te warunki, o których mówimy, że piłka „będzie wolniejsza”, że zwolni się ta grę, to mogę powiedzieć, że takie zawodniczki mają szansę. One grają głową.

J.N: Jak patrzymy na czołówkę Wimbledonu, na Serene Wiliams, to wydaje nam się, że współczesny tenis to jest gra typowo siłowa. Kto ma więcej siły, kto ma silniejsze zagranie, kto ma więcej siły ten wygrywa.

W.B:  W dużej mierze jest to zdominowane, ale myślę, że pójdzie to troszkę w kierunku zwolnienia tej gry poprzez podniesienie siatki, czy zwiększenie ciężaru piłki. Takie rzeczy są rozważane. Mogli by tą grę zmienić na wolniejszą. W zasadzie nie było wymian. Mówi się, że zrobiono to pod wpływem zawodników. Hiszpańskich przede wszystkim. Preferowali oni nieco wolniejszą grę, choć też siłową. Szybkość zdominowała tenis. Męski przede wszystkim, a kobiecy w znacznej mierze. Widać to po posturze zawodniczek.

J.N: Tak, Radwańska to krucha dziewczyna.

W.B: Tak krucha, powiedzmy sobie filigranowa przy tych dużych kobietach. W tenisie na równi z kondycją i techniką ważna jest psychika. Czytałem komentarze, po krótkiej przerwie Radwańska pokonała emocje, pokazała rewelacyjny tenis. Myślę, że drugi set był pokazem jej inteligencji, błyskotliwości i tego co ona potrafi tak naprawdę. Wszystko jest jeszcze przed nią. Jest jeszcze stosunkowo młodą dziewczyną, ma 23 lata. Serena ma około 30-tki. To też jest jakaś różnica, ale nie można odejmować ani jednej, ani drugiej inteligencji w grze.

J.N: Myśli Pan, ze Agnieszka kiedyś wygra Wimbledon?

W.B: Ja myślę, że jej się uda. Wierzymy w nią.

J.N: Słowo uda zawiera w sobie informację, że potrzebne jest szczęście.

W.B: Oglądaliśmy wczoraj siatkarzy, mieliśmy do porównania polskie sukcesy.

J.N: Nałożyły nam się wszystkie sukcesy narodowe.

W.B: Te trudniejsze czasy dla sportu, zwłaszcza dla tenisa ziemnego sprawiają, że inaczej te środki się dystrybuuje i kieruje się na indywidualność zawodników. Jest to szkoda dla większej grupy, chociaż w sopockiej szkole, duży nacisk kładziemy na szkolenia właśnie kobiet. Tu chyba jest łatwiejsza droga do sukcesów, niż wśród mężczyzn. Tam ta rywalizacja jest o wiele trudniejsza. Tutaj droga do sukcesu jest do pociągnięcia.

J.N: Mówi Pan, że jest łatwiejsza droga dla kobiet, jednocześnie mówiąc o Sopockim Klubie Tenisowym. W jakim wieku trzeba zacząć żeby osiągnąć to, co osiągnęła Radwańska. W jakim wieku po raz pierwszy wziąć rakietę do ręki?

W.B: My bawimy się w tenisa już z dziećmi od czwartego roku życia. To jest sport jednostronny. Uczymy koordynacji, biegania, tu nabierają kondycji. Ale jeżeli dziecko uprawia inne dyscypliny sportu, ma już wyrobioną koordynacje, to wtedy może zacząć nawet w wieku ośmiu lat. To jest szansa. Wykorzystujemy jego potencjał, dając mu technikę. Jest to szansa na zrobienie naprawdę dobrej kariery.

J.N: Od czego trzeba zacząć w tym sporcie?

 W.B: Oczywiście powiem, że od talentu. Talent to jest głowa. Drugim elementem są pieniądze. Są one potrzebne w każdym sporcie. Inaczej mówiąc, są one bolączką. Bez nich trudno mówić, że się osiągnie sukces. Co z tego, że mamy znakomitych juniorów. Ja chciałem przypomnieć, że nie pozostawiliśmy szansy Grzybowskiej ani Olszy, a byli to mistrzowie Stanów Zjednoczonych i Paryża. Nie udało się.

J.N: Pieniądze? Co kryje się pod hasłem pieniądze?

W.B: Nie ma pieniędzy na system. Generalnie trafiają do nas dzieci, które mogą liczyć na wsparcie rodziców. Nie dla tego, że kluby nie są przygotowane. Nie są w stanie ponieść kosztów tego szkolenia, wyjazdów, wszystkiego co się wiąże z tym sportem.

J.N: To ten sport jest droższy niż skoki narciarski, niż piłka nożna niż jakaś inna dyscyplina sportu?

W.B: Powiem tak, szkolenie zawodnika, który ma czternaście, piętnaście lat kosztuje około stu tysięcy dolarów. Oczywiście rocznie. To stawia na samym początku próg dla rodzica, dla klubu, dla związku. Polski związek nie jest jakiś silny. Ma budżet pięciu milionów złotych. Co to jest przy pięćdziesięciu, sześćdziesięciu milionach funtów angielskiego związku, przy trzydziestu milionach euro francuskiego we wszystkich ośrodkach. My w Polsce mamy jeden ośrodek. Znajduje się on w Sopocie. Jest to ośrodek młodzieżowy. Niestety na więcej polskiego tenisa związku nie stać po prostu. To jest problem. Więc, żebyśmy nie zachwycali się tym sukcesem i nie zaczęli myśleć, że to nam otworzyło jakieś drogi. Nie otworzyło niczego. Trzeba w tej chwili wykorzystać tę szansę na zbudowanie systemu i znaleźć pieniądze.

J.N: Co to powinno być dokładnie?

W.B: To co by powstało w oparciu o wielkie turnieje. W Polsce muszą się odbywać wielkie turnieje, bo polska młodzież też musi zobaczyć jak to się odbywa.

J.N: My nie mamy jeszcze wielkiego turnieju.

W.B: Nie, nie mamy, ale prowadzimy rozmowy, żeby do tych wielkich turniejów wrócić już w przyszłym roku. Myślę, że uda się. Łączyć się z tym będzie wiele spraw, które trzeba ze sobą powiązać: szkolenia, nauka, pieniądze, starty. To jest duży problem dla zawodników.

J.N: I bez pieniędzy ani rusz? Jest to sport tylko dla bogatych?

W.B: Nie, to nie tak. Na etapie, żeby się nauczyć grać, zadbać o swoje zdrowie, mieć pasje to nie jest to sport dla bogatych. Natomiast jeśli mówimy…

J.N: To jest to wtedy rekreacja.

W.B: Ale rekreacja też jest dobra i nie widzę w niej nic złego.

J.N: Absolutnie tak.

W.B: Natomiast na tej bazie można robić sport wyczynowy. Dzieci tę szkołę muszą przejść.

J.N: I mieć bogatych rodziców, którzy będą mogli finansować te sto tysięcy dolarów.

W.B: Nie… Chyba, że jest to zawodnik. Mamy tutaj wielu fajnych zawodników: Paweł Ciaś, który ogrywa już w seniorach, a parę miesięcy temu jeszcze junior. Myślę, że mamy potencjał, ale brak na to systemu. I to jest główny problem.

J.N: A Igrzyska Olimpijskie w Londynie, Radwańska. Jaki medal Pan widzi patrząc na jej grę. Jest szansa?

W.B: Jak Pan wie, my mamy sześciu reprezentantów. Będzie grała tam nasza wychowanka Klaudia Jans, która się również zakwalifikowała, z czego się również cieszymy. Debel, Radwańska. Jest trochę tych nadziei, co będzie na igrzyskach. Wie Pan Igrzyska są specyficznymi zawodami. To jest trochę inna sytuacja. Nadzieje są. Jak będzie zobaczymy. Sukces Agnieszki daje nadzieje, że…

J.N: To będą te same korty.

W.B: Tak. Widać, że ta nawierzchnia jej leżała i liczymy na nią. Myślę, że to dla całego sportu, dla tenisa jest szczególnie ważne.

J.N: Dziękuję bardzo.

W.B: Dziękuję.


 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.