Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
podcasty_rk_michajlow
Wojciech Sobczak, Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku
środa, 18 lipca 2012
sobczak_wojciechInspektor Wojciech Sobczak Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku był gościem Rozmowy kontrolowanej. Jacek Naliwajek pytał m.in o nierozwiązane dotąd śledztwa oraz plany likwiadacji posterunków policji w regionie.






Czytaj wywiadJacek Naliwajek: Dzień dobry Panie Komendancie.

Wojciech Sobczak: Witam Pana, witam Państwa.

J.N: Policja likwiduje swoje posterunki. W skali kraju ma zlikwidować 277. Ile w województwie pomorskim?

W.S: Powiem, że ta informacja jest o tyle nieprecyzyjna, że żadne kwestie ostateczne jeszcze nie zapadły.

J.N: To jest informacja bardzo precyzyjna, bo informacja z konferencji prasowej Komendanta Głównego Policji.

W.S: Tak, tyle tylko, że ta liczba dotyczy pewnych planów, zamierzeń, które wynikają z naszego rozpoznania potrzeb, ewentualnie zasadności przeprowadzenia takich działań. Natomiast ostateczne decyzje będą podejmowane w porozumieniu, przy rozmowach z władzami samorządowymi poszczególnych gmin czy powiatów. Ja może powiem co leży u podstaw…

J.N: No właśnie, czym będzie się różnił posterunek od komisariatu? Albo czym się różni posterunek od komisariatu?

W.S: No więc układ jest tego rodzaju, że zależy nam podnoszeniu sprawności działania policji. Gdzieś tam w tle jest oczywiście ten wątek ekonomiczny, finansowy, ale umówmy się, że nie może mieć znaczenia decydującego. Kwestia zarządzania zmianą, kwestia zapewnienia systematycznego nadzoru prewencyjnego wiąże się bezpośrednio za strukturą organizacyjną jednostek policji.

J.N: Panie komendancie ja Pana nie rozumiem, słuchacze Pana też nie rozumieją. Niech Pan powie…

W.S: Dobrze.

J.N: Czym się różni posterunek policji od komisariatu?

W.S: Powiem tak, jeżeli na przestrzeni kilku kilometrów funkcjonują na chwilę obecną dwa komisariaty policji w składzie osobowym po kilku policjantów, to zaczynamy się zastanawiać, czy zasadnym jest utrzymanie tak rozdrobnionej struktury. Czy nie łatwiej nam będzie dowodzić policjantami i dyslokować ich służby, jeżeli dokonamy pewnej koncentracji? I to jest ta myśl przewodnia, która skutkuje zastanawianiem się nad nową organizacją strukturalną policji województwa pomorskiego.

J.N: Czyli mniej posterunków w zamian za większe komisariaty w jakimś regionie. Ale nie obawia się Pan, bo taki policjant na takim posterunku to jest jak w dużym mieście dzielnicowy, bo te posterunki są w małych miejscowościach. Taki policjant, który zna swój teren, zna swoich mieszkańców. Bo, na komisariacie będą przypadkowi policjanci.

W.S: Nie Panie redaktorze. Jeżeli nawet dojdzie do jakiś zmian strukturalnych, czyli powiedzmy rozbudowy większych komisariatów to proszę pamiętać, że ci ludzie tam zostaną. I ci ludzie będą pełnili służbę w rejonach, w których pełnili ją dotychczas. W związku z tym nie ma takiej opcji, że ze składów posterunków wyrzucimy policjantów do komendy miejskiej, czy powiatowej, tak żeby oni w zupełnie nowym środowisku rozpoczęli pracę. To na pewno nie o to chodzi.

J.N: Jak czytam w powiecie malborskim z trzech posterunków ma zostać jeden komisariat. Kiedy takie zmiany nastąpią?

W.S: Na chwilę obecną trwają rozmowy, trwają uzgodnienia. Trwają rozmowy, gdzie komendant powiatowy rozmawia z samorządami i przedstawia własne argumenty. Mogę tylko jako smaczek dodać, że dzisiaj na moje biurko wpłyną protest od jednego z samorządów, który w tych rozmowach uczestniczy. W związku z tym absolutnie nie przesądzamy jeszcze rozwiązań...

J.N: O jakiejkolwiek likwidacji…

W.S: Nie, nie. To na pewno nie jest ten etap, kiedy możemy powiedzieć, że decyzje już zapadły.

J.N: Panie komendancie, niedawno minęła druga rocznica zaginięcia Iwony Wieczorek. W jakim miejscu jest śledztwo?

W.S: Ze względów proceduralnych śledztwo to zastało umorzone. Żeby mówić językiem zrozumiałym to znaczy, że na chwilę obecną zawieszono czynności o charakterze procesowym. Natomiast proszę pamiętać o tym, że to wcale nie znaczy, że policja przestała się tym tematem interesować.

J.N: Mama Iwony mówiła nam przed kilkoma dniami: "Policja w dalszym ciągu pracuje. Wiem, że robią to intensywnie, zbierają swoje materiały, dalej kontynuują, nadal rozwijają wątki które zebrali dotychczas..."

W.S: Powiem tak, że dopóki ta sprawa nie zostanie wyjaśniona absolutnie do końca, my z tej sprawy nie zrezygnujemy. Wszelkie czynności, które w tej sprawie są prowadzone, są prowadzone bardzo intensywnie. Współpracujemy tutaj na płaszczyźnie wyspecjalizowanych grup, którzy wspierają nas z ramienia Komendy Głównej. I proszę wierzyć mi, że to jest temat, którego po prostu nie odpuścimy. Natomiast w momencie, jeżeli ten wysiłek operacyjny nabierze już takie bardzo realne kształty, to wrócimy do tej formy procesowej i w ten sposób zakończymy postępowanie.

J.N: A daleko jest do tego powrotu do formy procesowej?

W.S: No trudno mi wyrokować na chwilę obecną i dzisiaj powiedzieć, czy to będzie za miesiąc, czy dwa. Natomiast mogę powiedzieć tylko tyle, że notujemy pewien postęp.

J.N: Że lada chwila.

W.S: Notujemy pewne postępy w tej sprawie.

J.N: Gazeta Wyborcza pisała, że kopano na działkach w Sopocie i wzięto ziemie do analizy. To prawda?

W.S: To znaczy prowadzone były tam badania przy użyciu geo -radaru. Nie chciałbym wchodzić w szczegóły, ponieważ to nie jest taki etap postepowania, gdzie możemy informować opinie publiczną na czym się koncentrujemy i co robimy.

J.N: A jakieś hipotezy są wykluczone?

W.S: Nie wykluczamy żadnych hipotez. Aczkolwiek i jeszcze raz powtarzam, że w związku upływem czasu, w związku, że coraz więcej wiemy - pewne rzeczy zaczynają się nam konkretyzować. Ale na chwilę obecną jest naprawdę za wcześnie, aby mówić o kierunkach, które na chwilę obecną funkcjonują jako wiodące.

J.N: Druga nie wyjaśniona sprawa, dosyć głośna na Pomorzu to zabójstwo 13-letniej Izy przy Giełdzie Towarowej w Gdyni. W sierpniu będzie rocznica. W październiku opublikowaliście portret pamięciowy sześćdziesięcioletniego mężczyzny, który mógł mieć związek z tą sprawą. Znaleźliście go? Wykluczyliście go?

W.S: Nie. Na chwilę obecną, mimo dużych wysiłków z naszej strony, mimo wyznaczenia nagrody dla człowieka, który przekaże jakąś informację mogąca stanowić przełom.

J.N: Dziesięć tysięcy złotych.

W.S: No te działania na chwilę obecną są bezskuteczne. Natomiast podobnie jak w przypadku Iwony Wieczorek sprawę musimy traktować jako priorytetową. Jest powołana specjalna grupa dochodzeniowo- śledcza, którą dowodzi osobiście zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji do spraw kryminalnych. Zaangażowani są najlepsi fachowcy, którzy pracują w tym obszarze. Natomiast na chwilę obecną nie mamy żadnego przełomu w tej sprawie. W związku z tym, cały ten wysiłek będzie koncentrowany na tych czynnościach, które mogą nas w jakiejś perspektywie doprowadzić do rozwiązania tej zagadki.

J.N: Panie komendancie trochę o Euro, bo podczas Euro było bezpieczniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, jak przeczytałem w materiałach policji. Mówicie o sukcesie u siebie chyba?

W.S: Powiem tak. Nie chciałbym występować jako sędzia we własnej sprawie. Natomiast podeprę się tutaj pewnymi opiniami formułowanymi na szczeblu kierownictwa Komendy Głównej Policji, oraz ministra spraw wewnętrznych, którzy formuując ocenę organizacji zabezpieczenia w Gdańsku wypowiadali się dość pozytywnie…

J.N: Poklepali po ramieniu.

W.S: Byli zadowoleni. Powiedzmy w ten sposób.

J.N: Ale wydaje się, że dzięki Euro tak ocieplił się wizerunek polskiego policjanta, a raczej może policjantki, bo całą Polskę obiegł film, gdzie irlandzcy kibice śpiewali polskiej policjantce We love you...

W.S: Generalnie najbardziej zadowolony jestem z tego, że przy organizacji zabezpieczenia udało się zrealizować pewną filozofięe, którą sobie zakładaliśmy na etapie przygotowań. Mianowicie wiedzieliśmy, że odpowiadamy za bezpieczeństwo i to bezpieczeństwo musimy zapewnić. A jednocześnie zależało nam na tym, żeby nie epatować nadmierną obecnością policjantów, żeby ta impreza funkcjonowała jako sportowe święto. Z opinii, które docierają do nas zarówno od kibiców jak i postronnych obserwatorów, chyba dość skutecznie nam się udało ten element zrealizować. Nie będę tutaj ukrywał, że organizując zabezpieczenie prewencyjne staraliśmy się na ulice wysyłać nasze policjantki i był to chyba dobry ruch.

J.N: Jest czym się pochwalić.

W.S: Dziękuję bardzo w imieniu podwładnych. W każdym razie chyba był to dobry ruch, dlatego że takie zachowania, które sprowadzały się do robienia wspólnych fotografii były na porządku dziennym. I to chyba dobrze. To cieszy, to pokazuje, że imprezy sportowe można w zupełnie innej atmosferze prowadzić, aniżeli to z czym mamy do czynienia na co dzień.

J.N: W połowie sierpnia staruje Polska Liga Piłkarska. Już tam w ten pierwszy szereg policjantek zabezpieczenia prewencyjnego nie wyślecie.

W.S: No nie wyślemy. Póki co nie wyślemy.

J.N: A nie może być na polskich stadionach, podczas polskiej ligi tak, jak podczas Euro na stadionach Pana zdaniem?.

W.S: No będziemy… bardzo byśmy sobie tego życzyli. Ja generalnie uważam, że pewne doświadczenia, które są naszym udziałem, kiedy zobaczyliśmy w jaki sposób można prowadzić doping, jak można traktować kibiców drużyny przeciwnej, że będą miały jakiś wpływ na polską rzeczywistość. Mam głęboką nadzieję, że wpłyną one na sposób kibicowania na polskich stadionach. Aczkolwiek przyjęcie takiego założenia, że będziemy mieli powtórkę tej atmosfery z Euro byłoby pewną naiwnością na chwilę obecną.

J.N: W lutym mówił Pan, że współpraca z Arką układa się bardzo pozytywnie, według najlepszych wzorców. Problem występuje w kontaktach z władzami Lechii Gdańsk. Zmieniło się coś?

W.S: Ja już wtedy wspominałem, że jesteśmy na etapie pewnych spotkań, uzgodnień, wyjaśnień nieporozumień. Ja jestem przekonany, że ta współpraca, która będzie naszym udziałem w bieżącym sezonie będzie się układała dużo lepiej. Nie przewiduję jakiś problemów w tej płaszczyźnie, dlatego bo te argumenty, które my podnosiliśmy, a przede wszystkim, że oba podmioty są odpowiedzialne, współodpowiedzialne za stan bezpieczeństwa, chyba zostały właściwie zrozumiałe.

J.N: Ten rok to chyba rekordy przyjęcia do pracy policjantów. To w związku ze zmianami w systemie emerytalnym. Wszystkie wakaty zostały wypełnione?

W.S: Nie wszystkie wakaty nie są jeszcze wypełnione.

J.N: Jak to? Przecież tylu chętnych było na jedno miejsce. No i bili się. Taki słaby poziom był kandydatów?

W.S: Nie Panie redaktorze…

J.N: Pieniędzy nie ma.

W.S: No, to Pan powiedział. W każdym razie, my otrzymujemy limity osób, które możemy przyjąć i tylko w tych limitach możemy się, że tak powiem poruszać. Limity te nie są odzwierciedleniem naszego stanu naszego uwakatowienia.

J.N: Dobrze, to ile ma Pan wakatów?

W.S: Na chwilę obecną to jest około 500 etatów.

J.N: Pięćset etatów. A limit jaki Pan dostał?

W.S: Teraz 24 lipca odbędzie się ślubowanie nowoprzyjętych policjantów i to jest liczba 119.

J.N: Aha. Czyli jedna piąta mniej więcej.

W.S: Jeżeli to by postępowało, że tak powiem sukcesywnie, w tym trybie jak dotychczas, to są pewne widoki, że w przyszłym roku udałoby się w znaczny sposób te wakaty uzupełnić.

J.N: Dziękuje za rozmowę.

W.S: Kłaniam się. Dziękuję bardzo.


 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.