Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
podcasty_rk_michajlow
Sławomir Nowak, minister transportu
poniedziałek, 10 września 2012
nowak11_2Minister transportu Sławomir Nowak był gościem Rozmowy kontrolowanej. Agnieszka Michajłow pytała m.in czy Trasa Kwiatkowskiego w Gdyni ma szansę stać się drogą krajową.





Czytaj wywiad:

Sławomir Nowak, minister transportu. Rozmawia Agnieszka Michajłow.

Agnieszka Michajłow: Dzień dobry, witam.

Sławomir Nowak: Dzień dobry Pani, dzień dobry Państwu.

A.M: Zacznijmy od małych, lokalnych dróg, a dokładnie od trasy Kwiatkowskiego. Gdynia mówi, że już ma dosyć remontowania Trasy Kwiatkowskiego i chciałaby, że to była trasa krajowa. O tym się właściwie mówi od lat, nawet od czasu, gdy się ją budowało, że to jest trasa do granicy morskiej i powinna być to trasa krajowa. Czy to jest w ogóle możliwe, żeby Państwo ją przejęło? Generalna Dyrekcja?

S.N: Nie przewiduję takiej możliwości. Zwłaszcza, że w województwie pomorskim planujemy jeszcze nowe inwestycje, które będą drogami krajowymi, jak nowa trasa S6, czyli Obwodnica Metropolitalna. Czyli niejako druga obwodnica całej metropolii trójmiejskiej z wejściem na trasę tzw. Kaszubską  S6, aż do Lęborka, Słupska i dalej w stronę Szczecina.  My tych inwestycji krajowych planujemy tutaj bardzo dużo. Na wiele, wiele miliardów złotych i nie widzę takiej możliwości, aby Generalna Dyrekcja w swoim budżecie znalazła dodatkowe środki na utrzymanie Trasy Kwiatkowskiego. Gdynia jest dosyć zamożnym miastem. Myślę, że da radę.

A.M. Mają sobie sami radzić. Rozumiem. To porozmawiajmy o tej S6-ce. Jaki to jest termin realny? Ja pamiętam, że wiele lat temu premier o tym mówił, ale ciągle słyszeliśmy brak pieniędzy, brak pieniędzy, brak pieniędzy…

S.N: To co udało się zrobić w ostatnim czasie, to jest rzeczywiście przyśpieszenie prac nad jej wytyczeniem. Trasa kaszubska będzie szła po nowym śladzie tak, aby odciążyć dzisiejszy przebieg  przez Redę, Rumię i Wejherowo.  Mniej więcej na wysokości Gdyni od obwodnicy będzie wychodziła na północny zachód w stronę Lęborka. Planujemy wytyczenie nowego śladu. To jest  jeszcze dyskutowane, który wariant; czy południowy, czy północny nad Lęborkiem, bądź pod Lęborkiem i dalej w stronę po starym śladzie w stronę Słupska. I dalej za Słupskiem obwodnicą  w stronę Koszalina. Potem odbicie w stronę Kołobrzegu, południowym wariantem pod Kołobrzegiem, gdzie będzie przebiegała i dalej do Szczecina.

A.M: Dobrze, a jeżeli chodzi o ten odcinek nasz pomorski, to kiedy jest realny termin rozpoczęcia i zakończenia budowy ?

S.N: Ja bym chciał, żeby w nowej perspektywie po roku 2014, żebyśmy mogli uruchomić już przetargi i w następnych latach realizować tę budowę. Także w grę wchodzi nowa perspektywa budżetowa. Proszę pamiętać, że musimy  to realizować ze środków również  unijnych. My nie mamy wystarczająco  dużo środków krajowych. Więc czekamy na wsparcie ze strony Unii, w nowym budżecie. A to może nastąpić po roku 2014.

A.M: Obwodnica Metropolitarna to jest ten sam termin...

S.N: Tak…Pierwszym i drugim etapem organizacji trasy S6, taka jest moja intencja, powinno być realizowanie Obwodnicy Metropolitarnej z Trasą  Kaszubską do Słupska. Czyli ten nasz najważniejszy, fragment  nowej trasy ekspresowej S6 to powinno być właśnie w pierwszej kolejności   i ten pomorski odcinek.

A.M: Jeśli mówimy o sprawach pomorskich… jest jakiś kłopot z portami. Porty twierdza, że z powodu remontu torów mogą mieć kłopoty z przeładowywaniem  towarów. Nawet jakieś pismo do Pana tam słali do ministerstwa?

S.N: My przyglądamy się tej sprawie. Jest specjalny zespół powołany pod moim patronatem z udziałem przedstawicieli portów i Polskich Linii Kolejowych. Właśnie tak, aby planować inwestycje infrastrukturalne kolejowe, żeby w najmniejszym stopniu właśnie narażały na szwank pracę portów.

A.M: Ale oni mówią o całkowitym paraliżu…

S.N: Nie ma takiej możliwości, nie ma takiego ryzyka. Ono jest jakby wyeliminowane, tylko proszę pamiętać, że Polskie Linie Kolejowe muszą remontować swoje tory, właśnie po to aby zwiększyć chociażby możliwość wywożenia towarów z naszych portów. Dwa miesiące temu składałem wizytę w Chinach, właśnie z szefostwem portu w Gdyni, w Gdańsku, w Szczecinie czy w Świnoujściu, wspólnie z PKP Cargo, właśnie po to, żeby złożyć wspólną ofertę portów i naszego przewoźnika kolejowego naszym partnerom chińskim, aby nasze porty stały się bramą dla chińskich towarów, żebyśmy zarabiali na przeładunku chińskich towarów do Europy. To właśnie po to, po pierwsze, żeby nowoczesną infrastrukturą kolejową z nowoczesnych portów i nowoczesnymi pociągami Cargo móc te towary wywozić. Więc to wszystko musi iść w parze.

A.M: A jeśli o Chinach mówimy. To co z  tą firmą, która nie wybudowała ostatecznie odcinka autostrady? My jakoś będziemy dochodzić czegoś, czy już sobie to odpuściliśmy?

S.N: Pani redaktor mówi o firmie Covec, która miała budować  2 odcinki na autostradzie A2, ona została wykluczona z pracy w 2011 roku. Obecnie toczymy dwa spory, przed sądami w arbitrażu międzynarodowym z Covecem . Pierwszy to jest o wypłacenie gwarancji w wysokości 100 mln. zł., a drugi po zakończeniu inwestycji na A2, kiedy wycenimy szkody, utracone przychody, ile musieliśmy nadpłacić. Wedy będziemy skarżyli w drugim pozwie sądowym firmę Covec o znacznie, znacznie większe odszkodowanie. Właśnie z tego tytułu, że nie wybudowali tej autostrady.

A.M: Dlaczego nie da się dokończyć A-1 w terminie?

S.N: Da się dokończyć, natomiast nie da się jej dokończyć w planowanym terminie. To jest problem w mojej ocenie jakości  zarządzania kontraktami przez wykonawców, którzy wygrali te przetargi. Proszę pamiętać…

A.M: Ktoś wybrał takich a nie innych amatorów….

S.N: …mamy do czynienia… jest przetarg i w przetargu wygrywa najlepsza oferta.

A.M: Najtańsza….

S.N: W związku z tym najlepsza oferta. Dlatego, że mamy bardzo sprecyzowane oczekiwania: jak droga ma wyglądać, którędy ma przebiegać, jakie ma mieć parametry, jaka technologia. Wszystko jest opisane. Specyfika istotnych warunków zamówienia. Tak wygląda przetarg, wówczas stają do takiego przetargu firmy, które muszą przedstawić płynność finansową, gwarancję bankową, reputację…

A.M: No ja wiem, tylko potem odbiega to jakoś od rzeczywistości...

S.N: To jest problem generalny, bo ja później słyszę bardzo często taką tezę, jeśli cena nie będzie decydowała o wyborze, to wtedy firmy nie będą padały. To w takim razie ja pytam: co ma decydować o wyborze, jeśli nie cena? Jakie inne parametry oprócz ceny, skoro wiemy jaki ma być produkt?

A.M: Czyli mówi Pan, że nie będziemy zmieniać ustawy o zamówieniach publicznych tylko po to,  by uratować drogi?

S.N: Bardzo wyraźnie to od wielu miesięcy artykułuję, pewnie dlatego to się nie podoba. Stąd takie nerwowe reakcje niektórych lobbystów ze strony wykonawców. Nie będzie po pierwsze dopłacania do kontraktów już podpisanych. Po drugie cena będzie podstawowym warunkiem.  Cena i czas będą podstawowymi kryteriami, które będą decydowały o wyniku przetargu. Dlatego, że jest jakiś problem w wykonawczych  firmach w Polsce, skoro w Europie za tą samą cenę potrafi się budować autostrady. Ale też bez przesady z terminowością, żebyśmy my  tutaj nie popadali w jakiś przesadny lament, że w Polsce się nie buduje w terminie, a w Europie się buduje w terminie. Nie. Wszędzie są te same problemy. W czasie kryzysu  firmy budowlane tracą płynność, banki wypowiadają im kredyty, są droższe kredyty. W związku z tym, te rachunki, które początkowo spinały się na plus, dzisiaj są na zero, albo na minus. Ale co nie zmienia postaci rzeczy, że ja jestem odpowiedzialny, aby pilnować racjonalnego wydawania publicznych pieniędzy. Więc żadna firma wykonawcza nie wymusi od nas dodatkowych środków na budowę. A- dlatego, że  my na no sobie nie pozwolimy, bo to są publiczne pieniądze. B- bo nie ma takiej prawnej możliwości. Jest podpisany kontrakt i za ten kontrakt, za tą cenę trzeba będzie zrealizować kontrakt.

A.M: Wiele firm budowlanych ma kłopoty budując między innymi drogi. Ale też mówi się, że ten wirus może zainfekować remonty kolejowe, a to już może oznaczać poważne straty, jeżeli chodzi o unijne pieniądze?

S.N: W kolejach sytuacja jest dużo trudniejsza niż na drogach. Dlatego, że my w programie drogowym mamy inwestycje już bardzo poważnie rozkręcone. Rynek jest chłonny i niezależnie od problemów upadłości jednej, czy drugiej firmy, bo akurat na A1 wszystko zaczęło się od upadłości PBG. Irlandczycy stwierdzili, że nie dadzą rady. Przez długi czas nas zwodzili w negocjacjach nad budową. Twierdzili, że jak im tak dopłacimy , jak coś tam odstąpimy od roszczeń, to oni skończą budowę. Wszystko wskazuje na to, że negocjowali w złej wierze. Trzeba było ten kontrakt zerwać. Ogłaszamy nowy przetarg na przełomie września i października. Boleję nad tym, rzeczywiście tak jest, że przedłuży się termin realizacji tego kontraktu, ale musimy go maksymalnie szybko skończyć. Bez szkody dla jakości.

A.M: Ja pytałam o koleje...

S.N: W tym jest największy problem. Natomiast wracając do kolei. Rzeczywiście programy inwestycyjne na kolei … ja dostałem je dużo mniej zaawansowane niż w drogach. W związku z tym monitorujemy jakby stale sytuację inwestycyjną. Dlatego przeprowadziłem tak gruntowne zmiany, również kadrowe w PKP. Dotyczyły całej grupy PKP, również Polskich Linii Kolejowych, które realizują te inwestycje, bo byłem niezadowolony z tempa inwestycji.

A.M: A teraz jest Pan zadowolony?

S.N: Jest poważne przyśpieszenie. Czeka nas jeszcze bardzo poważna rewolucja w samym PKP.

A.M: Rewolucja?

S.N: Tak bym powiedział nawet.  Jeśli  chodzi o restrukturyzację kosztów w Polskich Liniach Kolejowych. Dzisiaj ta spółka jest po prostu za droga, nawet jeśli chodzi o samo utrzymanie,  o jakość zarządzania. To wszystko trzeba będzie bardzo gruntownie przemeblować, żeby ta spółka lepiej funkcjonowała w przyszłości, aby mniej kosztowała nas publicznych pieniędzy, a na utrzymanie i remont infrastruktury kolejowej i szybciej szły inwestycje. I temu wszystkiemu w ostatnich miesiącach pewnie te działania sprzyjają. Ja jestem lekkim optymistą, tak bym powiedział.

A.M: Panie ministrze  Pan się cieszy, że tego samolotu OLT Express nie ciągnął Pan razem z Pawłem Adamowiczem i Mieczysławem w Rębiechowie?

S.N: Nie, nie mam takiego stosunku w ogóle do tej sytuacji…

A.M: Czy denerwuje się Pan, jeśli tacy politycy jak Janusz Palikot, albo Jacek Kurski mówią, że to nie może być tak, że Pan nie miał związku z Marcinem P. i Amber Gold?

S.N: To są ohydne dość  insynuacje ludzi, którzy nie umieją sobie znaleźć innego miejsca w polityce, jak w taki ordynarny sposób za czepiać konkurencję polityczną. I w taki insynuacyjny sposób uprawiać politykę. To jest dosyć ohydne, mi się to nie podoba i ja to w bardzo wyraźny sposób zawsze głośno mówię. Natomiast wracając do Pani pytania… jakoś bym się nie widział w ogóle w takiej roli. Po drugie ja rozumiem, że to był jakiś taki happening promujący lotnisko… ja to sprawdziłem gruntownie. To było przy okazji otwierania nowej linii kołowania i placu postojowego dla nowych samolotów. Proszę zwrócić uwagę, że to był samolot spółki, która już pod tą nazwą  w następnym etapie nie działała.

A.M: Mi tego Pan nie musi tłumaczyć. Przecież dobrze Pan wie w jakim celu wykorzystali to Andrzej Jaworski czy Antoni Macierewicz…

S.N: Żeby zaatakować Platformę Obywatelską na Pomorzu, żeby budować tego rodzaju insynuacje. Ja bym powiedział tak, że: ja się zawsze cieszę, kiedy władze samorządowe Gdańska, czy naszego Pomorza angażują się we wszystkie inwestycje, które mają szanse przynieść profity dla Pomorza i dla Gdańska. Być może czasami nazbyt łatwowiernie, czy dobrotliwie angażują się w różnego rodzaju przedsięwzięcie, które potem okazują się klapą, lub jak Amber Gold oszustwem. Ale tutaj proszę pamiętać, że w grudniu 2011 roku, kiedy ten happening miał miejsce, nikt się jeszcze nie domyślał jaki może być koniec, czy finał tej przygody z OLT. Natomiast lotnisko promowało się prawdopodobnie jak potrafiło. Dzisiaj jesteśmy mądrzejsi o tę wiedzę i pewnie ci samorządowcy w taki, czy następny tego rodzaju happening już się tak łatwo angażować nie będą. Ale wtedy, przypominam atmosferę również w mediach na Pomorzu..

A.M: Wszyscy byli zachwyceni.

S.N: …wszyscy byli entuzjastami, że wreszcie tanie linie złamie monopol  LOT-u itd.. Dobrze to się skończyło, jak się skończyło. Bez większych szkód i dosyć szybko. Urząd Lotnictwa Cywilnego, mało kto o tym pamięta, zadziałał w lipcu, kiedy pozyskał pierwsze sprawdzone informacje, o braku wypłacalności…

A.M: No tak, ale i tak Pan tam kontrolę wysłał. I nie tylko Pan, też Najwyższa Izba Kontroli.

S.N: O braku wypłacalności i 27 odebrał koncesje Urząd Lotnictwa Cywilnego. Natomiast ja sprawdzając cały proces przyznawania koncesji nie jestem zadowolony do końca z takiego właśnie automatyzmu. Czyli wystarczy kupić spółkę, która ma koncesję, aby móc wykonywać koncesję. Musimy prawo tu w tym obszarze uszczelnić. Nasze prawo jest identyczne jak w Niemczech, bo dokładnie Amber Gold kupił również spółkę w Niemczech. Na takich samych zasadach jak w Polsce to zrobił. Ale to jest niemiecki problem. My musimy uszczelnić prawo w Polsce i ja takie przepisy przygotowuję.

A.M: Dziękuję bardzo.

S.N: Dziękuję.  


 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.