Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
podcasty_rk_michajlow
Jacek Rybicki, członek KK Solidarność
czwartek, 13 września 2012
rybicki13092012Jacek Rybicki, członek Komisji Krajowej Solidarności mówił w Radiu Gdańsk m.in o kampanii informacyjnej związku pod hasłem "Nie chcemy pracować aż do śmierci". Rozmawiał Jacek Naliwajek.





Czytaj wywiad:Jacek Naliwajek: Dzień dobry, witam serdecznie.

Jacek Rybicki: Dzień dobry Państwu, dzień dobry Panu.

J.N: W kinach i w Internecie ruszyła wasza kompania informacyjna „Nie chcemy pracować aż do śmierci”.  Co chcecie osiągnąć tą kampanią?

J.R: Przypomnieć, że wprowadzone wiosną wydłużenie wieku emerytalnego skazuje Polaków właśnie na pracę aż do śmierci.

J.N: Myśli Pan, że my nie pamiętamy, że będziemy pracować do 67 roku życia?

J.R: Wie Pan, czasami mam wrażenie, że wiele decyzji polityków obliczonych jest na krótką pamięć społeczną.

J.N: To znaczy?

J.R: To znaczy, na to że właśnie wprowadzimy coś, no przecież Panie redaktorze nie ukrywajmy, całe tempo wprowadzania reformy emerytalnej miało na celu to, żeby zdążyć przed Euro. Euro przykryje, sukces będzie i dalej się jakoś potoczy. Dzisiaj chcemy przypomnieć o tym, co było parę miesięcy temu. Przypomnieć, że również politycy opozycji składali pewne obietnice. My nie zapomnimy, ani jak głosowali ci którzy tę dramatyczną i tragiczną reformę podjęli, ani co obiecywali ci, którzy często z protestującymi stali w demonstracjach.

J.N: Ale chyba wrażenia Solidarność na politykach już nie wywołuje? Co prawda 71% Polaków chciałoby, aby wrócił ten stary system emerytalny i to nic dziwnego, ale tej fali społecznego sprzeciwu przeciwko tej ustawie nie udało się uruchomić Solidarności.

J.R: No myślę, że się udało jednak. To była akcja, która przyniosła niesłychanie dużą mobilizację społeczną. To 2 miliony podpisów o tym świadczy. Ja przypomnę tylko, że kiedy w 2005 roku, to już są zamierzchłe czasy dla wielu, Donald Tusk z ekipą zebrał 750 tysięcy podpisów pod projektem okręgów jednomandatowych, no to zastrzegał się i  grzmiał, że jeżeli następna ekipa zlekceważy te podpisy, to oni zrobią wszystko, żeby to wprowadzić. No cóż, wszyscy politycy zlekceważyli, dziś o tym już nikt nie pamięta. Chcemy takiej sytuacji uniknąć.

J.N: A nie myślicie, że po prostu ludzie zostali przekonani, że dłuższa praca to większa emerytura?

J.R: Nie, nie myślimy, że ludzie został przekonani. Dlatego, że według niektórych badań statystyczny mężczyzna otrzymuje emeryturę przez 2-3 lata obecnie, wiec praktycznie po wydłużeniu wieku emerytalnego pracuje aż do śmierci. Oczywiście…

J.N: Ale z badań statystycznych wynika, że będziemy żyć dłużej za tych kilkanaście lat.

J.R: Też prawda. Z badań statystycznych wynika, że ja i pies mamy po trzy nogi...

J.N: To prawda.

J.R: Więc oczywiście do statystyki należy podchodzić z dużą dozą takiej rezerwy. Ale nie mniej fakt jest taki, że Francja po części nawet Niemcy po doświadczeniach związanych z wydłużeniem wieku emerytalnego, zaczynają powoli się z tego wycofywać.

J.N: Marzy się wam socjalistyczny premier?

J.R: No w Niemczech o ile wiem nie jest socjalistyczny.

J.N: We Francji.

J.R: We Francji jest prezydent socjalistyczny.

J.N: Ale tam jest inny model rządzenia.

J.R: Marzy nam się przede wszystkim racjonalne podejście. I traktowanie człowieka nie jak pionka, którego można przesuwać na wielkiej szachownicy agencji ratingowych, tylko jak podmiot, który trzeba po prostu uwzględnić, bo to się wszystkim opłaci. Inwestowanie w człowieka się opłaca.

J.N: Złożyliście skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Termin rozprawy jest już znany?

J.R: Oczywiście, że nie jest znany. Trybunał z reguły tego typu kwestie rozpatruje po upływie co najmniej kilku miesięcy, a czasami i dłużej. Więc będziemy cierpliwie czekali i wierzyli…

J.N: A jeśli Trybunał nie podzieli waszych wątpliwości, jest jakiś scenariusz?

J.R: Nie będziemy czekali na pewno na wyrok Trybunału. Skarga do Trybunału jest jedną ze ścieżek. Będziemy dalej przypominali i politykom i społeczeństwu o tym i robili mówiąc krótko swoje, przecież…

J.N: Platformy Obywatelskiej nie przekonacie. Liczycie na Jarosława Kaczyńskiego, liczycie na Prawo i Sprawiedliwość?

J.R: Mam wrażenie, że powtarzam to, co mówiłem na początku. Mam wrażenie, że praktycznie całą opozycję z wyjątkiem Palikota przekonaliśmy swoimi argumentami, nie tylko protestami. Przedstawiciele tej opozycji złożyli bardzo konkretne obietnice polityczne. Z tych obietnic, powtórzę jeszcze raz, będziemy ich rozliczali i kampania jest przypomnieniem po prostu tego naszego stanowiska.

J.N: Szef Solidarności marzy obudzić się w poniedziałek i nie będzie rządu Tuska. Nie lubicie rządu Donalda Tuska? Nie lubicie Donalda Tuska?

J.R: To nie jest chyba kwestia personalna. Ten rząd wprowadza reformy liberalne, jeżeli można w ogóle to nazwać reformami. I w oczywisty sposób musimy przeciwko temu protestować. Ale jest chyba jeszcze jedna kwestia dużo bardziej poważna. Otóż ten rząd oszukuje ludzi i to jest dla nas trudne do zniesienia. Ja tylko dam jeden przykład, oczywiście tych przykładów można było by mnożyć, o niektórych już mówiłem tutaj. Kiedy podpisywaliśmy w 2009 roku pakt antykryzysowy, Donald Tusk publicznie to powiedział, jedną z obietnic miało być przedstawienie do roku 2009 ścieżki dojścia do płacy minimalnej w wysokości 50% średniej. Minęły 2 lata, nic się nie dzieje. Złożyliśmy wreszcie swój projekt ustawy, który miał być niby szybko procedowany, blisko rok temu. Śpi sobie w szufladach marszałkowskich, czy parlamentarnych. To jest jeden z przykładów, może nie najważniejszy, ale jeden z przykładów.

J.N: A nie boicie się, że znowu przylgnie do was łatka związku PiS-owskiego?

J.R: Wie Pan, już tyle łatek…
J.N: Wczoraj wszedłem na stronę internetową Zarządu Regionu Gdańskiego Solidarności. Pan odpowiada za promocję regionu…

J.R: Zapraszam na www.solidarnosc.gda.pl

J.N: ...Czytam przegląd prasy i polecane artykuły: „Próba skompromitowania polityki prorodzinnej”, „Krętactwa Tusków”, „Ten układ się zawali, gdy nie zdąży nakarmić klientów”, „Tusk nie rządzi, a jedynie żenująco kieruje”, „To nie spowolnienie, to kryzys”, i pytanie: „Za dwa lata Polska wyprzedzi Grecję?”.

J.R: To są różne teksty, oczywiście teksty głównie krytyczne, ale także proszę zauważyć…

J.N: Przede wszystkim krytyczne.

J.R: Ale także Panie redaktorze proszę zauważyć, że to są teksty społeczne, że to są teksty o tych problemach, którymi żyją…

J.N: Krętactwa Tusków?

J.R: …ludzie. To akurat było na topie i to także naszych czytelników interesuje. Tych, którzy wchodzą na stronę. Natomiast chcę raz jeszcze podkreślić, że kwestie społeczne dzisiaj sytuują  polskiego pracownika w bardzo jakby trudnym i niekorzystnym momencie i o to nam chodzi, żeby ten pracownik był podmiotem.

J.N: Dlaczego Solidarność weźmie udział we współorganizowanym przez PiS marszu ”Obudź się Polsko” 29 września w sobotę, w Warszawie?

J.R: My uważamy, że…

J.N: Że trzeba się obudzić?

J.R: …że trzeba się obudzić. Uważamy, że z różnych z resztą przyczyn, jesteśmy w okresie takiej, jak to za komuny się mówiło, małej naszej stabilizacji. Ta stabilizacja…

J.N: To chyba dobrze.

J.R: Nie, bo to było pejoratywne określenie. Wie Pan, młody człowiek nie pamięta.
J.N: Ja pamiętam, zostało wyśmiane później....

J.R: Natomiast wydaje się, że znaczna część ludzi pogodziła się z tym, że ich wpływ na sprawy publiczne jest zerowy, że społeczeństwo obywatelskie jest tylko pustym hasłem, i że w gruncie rzeczy najlepiej wybrać właśnie taką drogę, którą przysłowiowo można określić „moja chata skraja”. Otóż my uważamy i uważaliśmy zresztą tak zawsze, Solidarność zawsze tak mówiła, że to nie jest droga do budowy demokratycznej i dostatniej Polski, że to nie jest droga rozwoju. I stąd mówimy rzeczywiście obudź się Polsko.

J.N: Wczoraj gość Radia Gdańsk, dyrektor  Wojewódzkiego Urzędu Pracy Tadeusz Ademejtis mówił o zagrażającym, rosnącym bezrobociu w przyszłym roku, także w regionie pomorskim. Tymczasem wy sprzeciwiacie się umowom śmieciowym, które dla wielu osób są szansą na pracę.

J.R: My nie sprzeciwiamy się różnym formom umów. My sprzeciwiamy się patologiom. Nie wiem czy Pan redaktor wie, że w Danii, która ma bardzo elastyczny rynek pracy, umów na czas określony jest 5%. W Polsce jest ich 30%. A samo zatrudnienie tak zwane, które robi karierę w Polsce, 20% ludzi jest zatrudnionych na samozatrudnieniu, w Danii nie przekracza 8%. I teraz, wie Pan na czym to…

J.N: Wie Pan tylko to dotyczy ekonomistów, którzy mówią umowa śmieciowa, ale jest. Jest praca.

J.R: Na czym to polega? Nam chodzi o zbudowanie systemu, bo to jest system naczyń połączonych. Dziś mówimy: umowy śmieciowe, a jutro ci sami politycy, którzy popierają umowy śmieciowe, rozedrą szaty nad bankructwem ZUS-u. A przecież umowy śmieciowe to jest w dużej mierze unikanie składki ZUS, czyli ubożenie ZUS-u. Więc my chcemy, żeby patrzeć na to jako na system naczyń połączonych. Tam gdzie jest rzeczywiście potrzebna umowa cywilno-prawna, umowa o dzieło, czy umowa zlecenie, niech ona będzie. Ale tam, gdzie ona ma zastąpić umowę kodeksową na czas nieokreślony… Wie Pan tu symbolicznie można powiedzieć, że po rusztowaniach, na budowach najczęściej biegają firmy, prawda a nie ludzie? Że spawacze niedaleko, parędziesiąt kilometrów stąd w Gdyni to są firmy, a nie ludzie. Mimo, że wszyscy wiedzą, że oni są zatrudnieni na normalnych warunkach w relacji pracownik- pracodawca.

J.N: Ale można dzięki temu uniknąć wielu kosztów i wielu problemów, który ma pracodawca.

J.R: Tylko czy nam się unikanie tych kosztów opłaca? Czy nam się opłaca? Bo my stawiamy jasno to pytanie. Oczywiście ja sobie zdaję sprawę, że część ludzi i to jest też dramat, jest przedstawiona przed sytuacją następującą: albo przyjmujesz umowę cywilno-prawną, albo mówiąc kolokwialnie…

J.N: Albo masz pracę, albo nie.

J.R: Tak, tylko to nie jest rozwiązanie, bo jeżeli to jest wyzysk, to zmierzamy tym samym do XIX w. My chcemy sprawę postawić na nodze a nie na głowie.

J.N: I dlatego składacie do Komisji Europejskiej skargę na nasz rząd.

J.R: Tak. Dzisiaj taka skarga zostanie przedstawiona w mediach, w prasie. Uważamy, że nasz rząd, nasze władze nie robią tutaj wszystkiego, do czego zobowiązuje ich prawo unijne, dyrektywy unijne.

J.N: Dziękuję za rozmowę.

J.R: Dziękuję bardzo.


 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.