Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
podcasty_rk_michajlow
Jarosław Sellin, poseł PiS
środa, 23 stycznia 2013
sellinPoseł PiS Jarosław Sellin mówił w Rozmowie kontrolowanej o swoich oczekiwaniach w sprawie wyroków w procesie sprawców masakry robotników na Wybrzeżu w 1970 roku.  Agnieszka Michajłow pytała także o planowanych strajk na kolei i sprawę odszkodowania za więzienie w czasach PRL, które wywalczył w sądzie były senator PiS Zbigniew Romaszewski.





Czytaj rozmowę:
Agnieszka Michajłow:
Dzień dobry panie pośle.

Jarosław Sellin: Dzień dobry. Witam.

AM: Na swojej stronie internetowej napisał pan o Grudniu 70, że to było pierwsze świadome wspomnienie z życia publicznego. Dzisiaj dobiega koniec procesu w sprawie Grudnia 70. Prokurator Bogdan Szegda zaczyna swoją mowę oskarżycielską. Można by powiedzieć: w końcu, bo w końcu trzy osoby na ławie oskarżonego, a nie dwanaście jak się zaczynało. Jaką ma pan refleksję?

BS: Jestem chłopcem z Chyloni, jak ze słynnej piosenki. Właśnie wtedy w wieku siedmiu lat przeżywałem to wydarzenie. Czekając na powrót ojca z zamieszek, które odbywały się w Gdyni. Słysząc strzały i widząc, jako mały chłopiec ten gaz łzawiący na ulicach miasta.

AM: Ojciec nie poszedł 17 grudnia do pracy jak inni?

BS: On był wtedy na tym słynnym moście w Gdyni Stoczni. Na jego oczach zginął przyjaciel z pracy. Ze Stoczni Gdynia, bo mój ojciec tam całe życie pracował. Zygmunt Polito wspominany rok rocznie w czasie słynnych marszów gdyńskich w rocznicę tej tragedii. Zginęły 44 osoby, ponad tysiąc osób rannych, okaleczonych często trwale na ciele, pobitych. Po 23 latach, wolnej niepodległej Polski, nie ma wciąż winnych. Mam nadzieję, że się w końcu doczekamy wskazania ich.  Potępienia tej zbrodni poprzez wyrok sądowy, który powinien być już dawno, ale wiadomo jak ten proces się toczył. Kilkanaście lat takiej zabawy. Przekazywanie akt nowym sędziom, odchodzenia na emeryturę, na wieloletnie urlopy.

AM: Myśli pan, że to celowe działanie?

BS: Nie wiem. Tak nie powinno być. Nie chcę szukać przyczyn, poza generalną, że mamy dosyć słaby wymiar sprawiedliwości. To jest bardzo słaby element władzy państwowej. Tutaj działy się dziwne kontredanse wokół tego procesu i skala tych oskarżonych. To nie są aż takie zamierzchłe wydarzenia. Żydzi tropią zbrodniarzy wojennych z lat 1939-45 do dziś udaje im się pojedynczych od czasu do czasu znaleźć. My mówimy o wydarzeniach nie z przed 70 lat, ale 40.

AM: Panie pośle, ale bezwzględnie na wyrok. Czy ma on jakieś znaczenie, czy może mieć jakieś znaczenia dla pana rodziny?

BS: Oczywiście. Jeżeli będzie wyrok skazujący. Wyraźnie pokazujący, że wolna niepodległa Polska potępia tych, którzy do tej zbrodni dopuścili, że ich skazuje. Niezależnie od tego, jaki będzie wymiar wyroku. Będzie to miało istotny charakter wychowawczy.

AM: To jest tak naprawdę kociołek. Osoba znana, która jeszcze się z tą sprawą kojarzy generał Jaruzelski nie zasiada na ławie oskarżonych.

BS: To jest bardzo przykra sytuacja. Generał Jaruzelski i generał Kiszczak stają w wolnej niepodległej Polsce, poza zasięgiem wymiaru sprawiedliwości mimo tego, że odgrywali fatalną rolę w swojej karierze politycznej. Właściwie od 45 roku, a może nawet trochę wcześniej, aż do końca jej. Można przypominać, kim był Jaruzelski. Członek informacji wojskowej w czasach stalinowskich a więc zbrodniczej instytucji, która zabijała polskich patriotów wyłapywanych po lasach. Minister Obrony Narodowej, choć by w czasie tych wydarzeń grudniowych. Szef Ministerstwa Obrony Narodowej w czasie czystek antysemickich w 68roku. To naprawdę nie są ludzie honoru. Oni na ławie oskarżonych powinni być porządnie, przez polskie niepodległe państwo, skazani.

AM: Zobaczymy jak się ta sprawa potoczy. Na wyrok trzeba będzie do poczekać maca. Gdzie jest pana dziecko? Ma pan nastoletnią córkę prawda?

BS: Tak

AM: Ma doświadczenia z narkotykami, miała? Rozmawialiście na ten temat? Jest pan pewien, że nie pali marihuany?

BS: Na szczęście nie. Chodzi do szkoły gdzie to zjawisko jest marginalne. Od czasu do czasu się pojawia. Jednak nauczyciele sygnalizują, że taki problem się pojawił, ale to są pojedyncze przypadki.

AM: Miał pan kiedykolwiek, albo ma w sobie taki strach przed narkotykami?

BS: Tak.  Mam strach nie tyle przed nie roztropnością dzieci czy młodzieży w tym przypadku. Wieże w ich rozsądek, choć wiem, że nie w każdym przypadku można. Mam strach przed brutalnością dilerów. Potrafią różnymi metodami wkraczać w obszar szkolny, albo około szkolny i zachęcać do tej praktyki. Nawet są metody, o których się słyszy, podstępnego uzależniania.

AM: Czy rozwiązaniem nie było by kontrolowanie przez państwo uprawy i sprzedaży konopi indyjskich? Co wczoraj proponował Ruch Palikota?   

BS: To jest propozycja, która zmierza, w prawdzie w formie kontrolowanej, ale jednak legalizacji używania i uprawy marihuany. My się temu sprzeciwiamy. Uważamy, że to nie jest potrzebne. Z narkotykami trzeba po prostu walczyć. To jest sfera podziemna. Wiadomo, że się jej do końca nie zwalczy. Trzeba pokazywać, poprzez obowiązujące prawo, że to jest rzecz nie legalna. Jeśli funkcjonuje to tylko w podziemiu, jeśli ktoś się w tym babrze i z tego chce żyć to musi wiedzieć, że może wylądować w więzieniu.

AM: Co zrobić? Generalnie ponosimy raczej marne efekty, jeśli chodzi o walę z dilerami. W więzieniach siedzą głównie posiadacze małej ilości narkotyków. Nie znaleźliśmy sposobu na skuteczna walkę.

BS: No tak. W brew temu, co się mówi, że jest jakieś powszechne używanie marihuany, że jest duża chęć używania jej to po prostu nie jest prawda.

AM: Młodzież tak mówi…

BS: Proszę spojrzeć na statystyki. Eurostat zbadał to zjawisko w skali całej Europy. Z tych badań wynika, że tylko 9% młodzieży europejskiej miało kontakt z marihuaną. 14% populacji europejskiej, czyli wszystkich dorosłych, w ciągu swojego życia mieli jakikolwiek choćby pojedynczy kontakt z marihuaną.

AM: Mówi pan, że to nie problem?

BS: W Polsce te statystyki są dwa razy mniejsze. Mówię o badaniach europejskich. Więc mówimy o kompletnym marginesie. Nam się wmawia, że to jest powszechne zjawisko, że prawie żaden nastolatek nie wychodzi ze szkoły bez kontaktu z marihuaną. Mówimy o rozwydrzonym marginesie, który żąda legalizacji swoich rozwydrzonych praktyk.

AM: 25 stycznia dwie godziny strajku ostrzegawczego na kolei. Co pan na to? Pan pociągami pewnie nie jeździ.

BS: Jeżdżę pociągami. Mam często spotkania z wyborcami w różnych miejscach kraju. Nie wszędzie można dotrzeć samolotem.

AM: Zima i ferie to nie jest dobry okres na strajkowanie. Nie sądzi pan?

BS: To prawda, ale proszę mówić też o przyczynach tego protestu. Słyszę dziś różne serwisy informacyjne. Wszyscy mówią o biednym ministrze Nowaku, który troszczy się o pasażerów i o brutalnych kolejarzach planujących kilku godzinny strajk. Nikt nie mówi, dlaczego ten strajk jest. Ten strajk jest planowany gdyż minister postanowił odebrać staruszkom, osobom, które całe życie pracowały na kolei i są już na emeryturze, jest ich sto tysięcy, ulgi przejazdowe.

AM: Ograniczyć.

BS: Ograniczyć. Coś, co nabyli przez całe swoje życie na zasadzie prawa, które mieli w czasie pracy i wiedzieli, że taka ulga będzie, kiedy będą już emerytami. Przecież prawo nie działa wstecz, zawsze tak mówimy. Powinno im się to zostawić. Myślę, że jeśli słuchacze będą wiedzieli, co jest przyczyną tego protestu, będą z większym zrozumieniem do niego podchodzić.

AM: Wczoraj komisja współpracy parlamentarnej Unia Europejska-Rosja przyjęła takie oświadczenie z inicjatywy posłów Migalskiego, Liska, Nitrasa z Platformy Obywatelskiej. W tym oświadczeniu zaapelowali o zakończenie śledztwa w sprawie katastrofy Smoleńskiej i zwrot wraku tupolewa. Co pan na to?

BS: Dobrze, że komisja takie oświadczenie przyjęła. Jest to próba zainteresowania również opinii Unii europejskiej tym problemem, który mamy w relacjach dwu stronnych między Polską a Rosją. Muszę jednak ocenić, że te działania podejmowane są dużo za późno. Upominanie się o dowód w śledztwie, który jest istotnym, jeśli chodzi o wyjaśnianie przyczyn tej straszliwej katastrofy. Trzy lata po, bez możliwości zbadania go zaraz po katastrofie, takiego kompleksowego, jest dowodem na nie istnienie państwa Polskiego w tej sprawie i na straszliwe zaniechanie. Dobrze, że nawet za późno takie rzeczy się dzieją być może to przyniesie jakieś efekty.

AM: Końcówka tygodnia to będzie zadyma w sejmie o związki partnerskie i o ministra Arłukowicza? Będzie gorąco?

BS: Jeśli chodzi o związki partnerskie to mam nadzieję, że ta zadyma będzie bardzo krótka. Po prostu te projekty ustaw będą odrzucone w pierwszym czytaniu. Jeśli chodzi o ministra Arłukowicza jest to sprawa o wiele poważniejsza. Mówimy o bilansie niemal już 6 letnim rządów Platformy Obywatelskiej nad służbą zdrowia również. O zapaści usług zdrowotnych wobec Polaków. Zarówno minister Ewa Kopacz jak i minister Bartosza Arłukowicza nie przedstawiała i nie przedstawił zrozumiałego dla Polaków programu naprawy tej sytuacji.

AM: Może przedstawi w sejmie?

BS: Czarą goryczy, która się przelała było to, że po raz pierwszy w historii Polski, dzieci były odsyłane z instytucji, które zostały stworzone po to, aby zajmować się chorymi. Zaczynały być odsyłane z powodu baku pieniędzy bądź miejsc. Takiej sytuacji dotąd nie było. Ona jest wstydliwa, jeśli nie haniebna. Należy się ostra krytyka ministrowi, który sobie z tym problemem nie poradził.

AM: Choć, jak to wynika z arytmetyki politycznej pozostanie dalej na swoim stanowisku.

BS: Pani redaktor, bardzo często opozycję krytykuje się za to, że zgłasza wnioski o votum nieufności, choć wiadomo, że one nie przechodzą. Nie przechodzą i nigdy nie przechodziły. Ja sobie takiej sytuacji nie przypominam, ktokolwiek by nie rządzi, aby wniosek o votum nieufności został przyjęty. By opozycja była zdolna wyciągnąć ministra z rządu i zmusić Premiera do powołania nowego. Te wnioski maja sens dla tego, że mamy przynajmniej całodzienną debatę na temat sytuacji, która jest. Opinia publiczna może poznać poglądy opozycji i rządzących o sytuacji w danym resorcie. Przyjrzeć się, kto w tej sprawie ma racje i kto ma najlepsze recepty.   

AM: Byleby one były naprawdę ważne, a zdrowie jest. Dziękuję bardzo.


    

       

   

            


 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.