Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
podcasty_rk_michajlow
Bogdan Lis, opozycjonista w czasach PRL
czwartek, 24 stycznia 2013
lis_bogdanBogdan Lis, były parlamentarzysta i opozycjonista w czasach PRL był gościem Agnieszki Michajłow. W Rozmowie kontrolowanej  powiedział, że opozycja nie była zadowolona z tego, co robił prymas Glemp w okresie stanu wojennego. Kościół na dole wspierał Solidarność, a jeśli chodzi o Episkopat to była tam bardzo duża rezerwa wobec podziemia i nie czuliśmy takiego wsparcia o jakim się dzisiaj mówi, gdy się mówi o prymasie Glempie- mówił Bogdan Lis.



Czytaj wywiad:


Agnieszka Michajłow: Zacznijmy od informacji, która pojawiła się wczoraj wieczorem. Nie żyje Prymas kardynał Józef Glemp. Przewodził on kościołowi trudnych czasach. Jaka to była postać?

Bogdan Lis: Nie chcę oceniać prymasa Glempa z punktu widzenia samej wiary, od tego jest kościół. Mogę mówić jako polityk z czasu stanu wojennego. Myśmy nie byli zadowoleni z tego, co prymas Glemp robił. Księża, kościół, ten na dole, wspierał bardzo Solidarność. Jeśli chodzi o Episkopat to była tam duża rezerwa wobec podziemia i Solidarności. Nie czuliśmy takiego wsparcia, o jakim dziś się mówi, kiedy mówimy o prymasie Glempie. Ja to oceniam trochę inaczej.

AM: Dzisiaj nikt nie chce krytykować. Przeczytałam opinię, że miał świadomość, iż kościół nie może zastąpić władz. Czy to jest tłumaczenie jego postawy?

BL: Nikt nie chciał zastępowania władz przez kościół. Ani władze, ani Solidarność. Nie chciał tego też nikt z funkcjonariuszy kościoła, którzy tę Solidarność wspierali. Kościół miał swoja rolę do odegrania. Było trwanie przy wartościach i zasadach, które są podstawą wolność i godności człowieka.

AM: Czyli oczekiwania były większe. Osiem lat więzienia, dziesięć lat pozbawienia praw publicznych to żądanie prokuratora Bogdana Szegdy w procesie trzech oskarżonych z Grudnia 70. Dużo i nie dużo za razem, prawda?

BL: Mam do tego trochę inny stosunek niż Ci, co najgłośniej krzyczą. Dla mnie, jakim jest dzisiaj Polska, państwo demokratyczne szczycące się, że jest wreszcie wolne powinno zadbać o sprawiedliwość innego rodzaju. Sąd powinien się odbyć, wyrok zostać ogłoszony. Jaki powinien być nie będę się wypowiadał. Państwo polskie nie rozliczyło się ze swoja przeszłością, z tym z czym powinno się rozliczyć.

AM: W jakim sensie?

BL: Rok 1970 ofiary tamtego okresu i stan wojenny później. Przeszło tysiąc osób rannych, większość zostało inwalidami. Byli to młodzi ludzie. Nie mogli znaleźć pracy, nie mieli pracy, nie mogli pracować oni dzisiaj wegetują. Nikt nie zadbał o to by dostali zadość uczynienie, odszkodowania. Część z nich już nie żyje. Prawdopodobnie za ich życia nie dojdzie już do takiego rodzaju działań.

AM: Panie Bogdanie, dlaczego pan o to nie zadbał.

BL: Robiłem wszystko, co mogłem. Udało mnie się doprowadzić do tego by rodziny ofiar osób, które zginęły w 70 roku te odszkodowania dostały. Potem blokada. Wiele razy mówiłem o tym w sejmie na różnych spotkaniach. Nieżyjący już minister Krupski dwa lata przed katastrofą Smoleńską, złożył w Radzie Ministrów projekt ustawy, która przynajmniej w części regulowałaby te sprawy. Nie wiem, co się z tą ustawą dzieje. Nie ujrzała jeszcze światła dziennego.

AM: To za mała grupa wyborców?

BL: Powiem szczerze, że tego nie rozumiem gdyż to nie są duże pieniądze, mogące naruszyć budżet państwa. Żeby się z przeszłością rozliczyć sprawiedliwie trzeba by było się z tym w końcu uporać.

AM: Czyli te osoby, które były w jakikolwiek sposób represjonowane, ranne powinny być kombatantami? Tego typu ustawę powinniśmy przyjąć?

BL: Projekt takiej ustawy był. Mamy taką sytuacje, że np. Romaszewski występuje o odszkodowanie.

AM: No właśnie. Co pan o tym sądzi?

BL: Gdyby to miało zorganizowany charakter nikt nie musiał by o nic występować. Państwo zadbałoby o zaproponowanie odszkodowania, tym co na nie zasłużyli.

AM: Potępia pan Zbigniewa Romaszewskiego?

BL: Uważam, że ktoś taki jak on nie powinien o to występować. Ja nie występuję. To jest moja opinia i nie musi się z nią Romaszewski czy inni z nią zgadzać. Chciałem, aby państwo z ofertą zapłaty odszkodowania, zadość uczynienia wystąpiło. Kto chce przyjmie, kto nie chce nie przyjemnie. Większość tych osób nie wystąpi o to, bo honor, ambicja im na to nie pozwalają.

AM: Pan jest teraz poza Sejmem, ale przecież w Sejmie, Senacie są pańscy koledzy ludzie, którzy pamiętają te czasy. Jak np. Bogdan Borusewicz. Dlaczego nie robę nic w tym kierunku? Pytał pan kiedyś?

BL: Niech mnie pani o to nie pyta. Ja robiłem wszystko, żeby doprowadzić do tego. Nie ma tam zrozumienia dla tej sytuacji.

AM: Porozmawiajmy trochę o bieżącej polityce. Przyszedł pan do mnie z Dziennikiem Ustaw o szczegółowych zasadach znaków i sygnałów drogowych. Czuję, że ma pan coś na ministra Nowaka.

BL: Problem ustawy radarowej. Gdy byłem posłem postanowiłem zrobić przegląd prawa, które tego dotyczy oraz poddać analizie sposób ustawiania znaków drogowych w jednym województwie. Próbując dotrzeć do załącznika tego rozporządzenia Ministra Infrastruktury, które reguluje warunki umieszczania znaków okazało się, że tego załącznika nikt nie ma. Nie mają zarządcy dróg, samorządy, więc, na jakiej zasadzie umieszczane są znaki? Kupiłem to trzy lata temu, bo nie mogłem uzyskać tego do żadnej z instytucji.

AM: Nie mają tego? Nie mogą po prostu kupić?

BL: Nie mają. Żadna z tych instytucji nie miała. Oczywiście nie szukałem po całej Polsce. Moi pracownicy pytali w województwie Mazowiecki, Pomorskim. Przyniosłem to, aby pokazać, jakie można spotkać absurdy na polskich drogach. Jeżeli znak drogowy zamiast informować dezinformuje a kierowca ma świadomość, że jego bezpieczeństwo zależy od wyczucia to jedzie na własny rozum.

AM: Wie pan, że nie wszyscy kierowy kierują się rozsądkiem.

BL: Oczywiście. Są też tacy, co mordują. Jednak większość nie morduje. Zachowuje się normalnie.

AM: Więcej osób przekracza prędkość niż morduje na szczęście. To jest dowód na to żeby nie stawiać nowych radarów.

BL: To jest dowód na to, że bezpieczeństwo ruchu drogowego nie zależy od radarów na drogach tylko od innych problemów. Jeżeli ja nie odśnieżę chodnika przed swoim domem to straż miejska wypisze mi mandat. Jeżeli zarządca drogi nie zadba o to, by była przejezdna, leży na niej śnieg są niezałatane dziury  to włos mu za to z głowy nie spadnie. Nie zostanie z tego powodu rozliczony. Często w programach telewizyjnych, dotyczących amerykańskich kierowców, policja mówi przyczyną wypadku zła pogoda. W Polsce się tego nie usłyszy zawsze jest winien kierowca.

AM: Bo się nie dostosował do tej pogody.

BL: Tak. Nie dostosował prędkości jazdy do warunków. Dopóki odpowiedzialnymi za wypadki nie będą ci, co rzeczywiście są. Często zarządca drogi nie załatał dziury, kierowca nie wie, że ta dziura na drodze gdzieś będzie.

AM: Pan mi proponuje anarchię drogową?

BL: Nie. Proponuje zdrowy sposób myślenia o bezpieczeństwie ruchu drogowego. Nie o radarach czy robieniu rewolucji, trzeba zacząć od podstaw. Odpowiedzialność jest po wszystkich stronach, nie tylko po stronie kierowcy. Oczekuje tego, że zarządcy dróg, ludzie, którzy tam pracują naprawdę będą odpowiedzialni za bezpieczeństwo ruchu drogowego i będą za to ponosili konsekwencje.

AM: Łamie pan przepisy drogowe czy patrzy pan na znaki?

BL: Nie wiem czy łamię. Przejechałem dwa miliony kilometrów i nie miałem wypadku. Nie przestrzegam zawsze przepisów ruchu drogowego. Jadę na zdrowy rozsądek. Dla mnie znak drogowy często nie jest znakiem, który mnie o czymś informuje. Jeżdżę do Warszawy po drodze jest pełno idiotyzmów, kretyńskich znaków drogowych poustawianych niezgodnie z rozporządzeniem.  

AM: Jak ma być zgodnie z rozporządzeniem jak nikt go nie czyta.

BL: Mamy nową Słowackiego wystarczy się nią przejechać i zobaczyć sygnalizację świetlną. Wyjeżdżając z ulicy Zabytkowej w prawo zaraz trzeba stanąć na czerwonym świetle. Tego typu idiotyzmów jest naprawdę wiele.

AM: Przecież minister nie jest w stanie jeździć po całej Polsce i sprawdzać jak stoją znaki. Ktoś by mógł z tym zrobić porządek.

BL: Ja nie mówię, że minister. Ma on ludzi odpowiedzialnych za to. Są zarządcy dróg jest policja, którzy powinni monitorować tego typu sytuacje.

AM: A jak by ktoś potrzebował to rozporządzenie to niech do nas zadzwoni powiemy gdzie znaleźć ten Dziennik Ustaw. Dziękuję Bardzo.




 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.