Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
podcasty_rk_michajlow
Marek Formela, szef gdańskiego SLD
poniedziałek, 25 lutego 2013
formelaGościem Rozmowy kontrolowanej przez Agnieszkę Michajłow był szef gdańskiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej Marek Formela. Rozmowa dotyczyła m.in. powrotu Aleksandra Kwaśniewskiego do polityki i inicjatywy Europa Plus.





Czytaj wywiad:Agnieszka Michajłow: Dzień dobry, witam w studiu.

Marek Formela:Dzień dobry Pani, dzień dobry Państwu.

 

AM: Dla ojca polskiej lewicy, waszego prezydenta, mentora...

MF: Dziadka!

AM: Nie ojciec -dziadek, dobrze. Na dziadka nie wygląda. Dla Aleksandra Kwaśniewskiego Janusz Palikot okazał się lepszą lewicą nisz Leszek Miller i SLD. I co?

MF: Janusz Palikot nie jest lewicą, ani Aleksander Kwaśniewski nie jest dziś ikoną lewicy. Jest wspomnieniem, które w części elektoratu lewicowego może być wciąż żywe. Ostatnie wybory Aleksandra Kwaśniewskiego pokazują, że z lewicą nie wiele ma wspólnego. Raczej jest związany z kapitałem, z jego siłą. Podzielam pogląd profesora Konarskiego, że w tym projekcie chodzi głównie o pieniądze i o to, żeby się dobrze ustawić.

 

AM: Ale kto się chce ustawić? Aleksander Kwaśniewski?

MF: Bez Aleksandra Kwaśniewskiego jego zaplecze, w tym także Janusz Palikot pozbawiony ostatnio godności politycznej, ale też Marek Siwiec, błądzący od lat po obrzeżach posad od PZPN do SLD, są bezradni. Znaczą tyle ile ważą, a ważą niewiele.

 

AM: Kto chce zrobić na tym jakiś biznes? Kto się chce ustawić? Kwaśniewski chce, musi się ustawić? Palikot?

MF: Aleksander Kwaśniewski od 2005 roku z lewicą ma nie wiele wspólnego. Stał się lewicowym celebrytą, który krąży po różnych orbitach. Jego skuteczność polityczna przez ostatnie osiem lat jest żadna. Żal przypominać projekty, które firmował swoim nazwiskiem. Żal też przypominać potknięcia, których lewica udawała, że nie dostrzega. Nagły come back Aleksandra Kwaśniewskiego do działalności parapolitycznej...

 

AM: Nie wierzę, że to słyszę. Naprawdę nie wierzę. Tak pialiście nad Aleksandrem Kwaśniewskim, to Leszek Miller był gdzieś na out'cie polityki. Dziś dla przedstawicieli SLD to Leszek Miller jest bohaterem? A Aleksander Kwaśniewski takim...nie wiem....

MF: Jest zagadką, to co się wydarzyło w ciągu ostatniego półtora roku. Dwa lata temu niespełna, będąc na spotkaniu urodzinowym podczas którego Aleksander Kwaśniewski wygłosił wzruszającą laudację na cześć Leszka Millera i na rzecz jego kandydowania z okręgu gdyńskiego...

 

AM: Też to słyszałam w Gdyni, na konferencji prasowej.

MF: To spowodowało, że Grzegorz Napieralski cofnął się pod ścianę. Uznał, że nie ma żadnego wyboru. Aleksander był łaskaw wtedy powiedzieć, że Leszek jest naszym reprezentantem, przedstawicielem i przyszłością lewicy. Było to w lipcu 2011 roku. Postawiony pod ścianą Grzegorz Napieralski zdecydował się oddać jedynkę Leszkowi Millerowi. Przez te półtora roku szorstka przyjaźń Aleksandra i Leszka miewała...

 

AM: To nie jest przyjaźń. Dobrze pan wie.

MF: Już teraz nie jest przyjaźń.

 

AM: Nigdy nie była...

MF: Była. Trzeba powiedzieć uczciwie, że Aleksander Kwaśniewski w którymś momencie przestał być patronem lewicowych projektów. Stał się patronem własnej autopromocji. Mówię o tym z pewnym zażenowaniem. Pamiętam początki kariery Aleksandra Kwaśniewskiego, młodzieżowego działacza PZPR. Aktywisty, który z komitetu wojewódzkiego partii nie wychodził. Jak teraz słyszę, że Aleksander Kwaśniewski ma budować jakąś nową europejską lewicę, to uważam że jest to tak samo wiarygodne, jak jego próba dyskredytowania innych członków lewicy.

 

AM: Gdzie jest instynkt samozachowawczy? Polityczny nos na lewicy? Są takie czasy, szczególnie dla lewicy w opozycji, że trzeba się łączyć, a nie dzielić. Dlaczego...

MF: Sojusz Lewicy Demokratycznej zaproponował bardzo staranną uchwałę, w przeddzień spotkania Kwaśniewskiego z Palikotem...

 

AM: No właśnie w przeddzień, bo wiedział co się święci.

MF: Zapraszając Aleksandra Kwaśniewskiego do programu Sojusz dla Europy, do wspólnego tworzenia list i projektów lewicowych. Uważamy, że Janusz Palikot nie ma nic wspólnego z lewicą. Polecam wywiad z panią posłanką Grodzką na łamach Przeglądu, który pokazuje, że jest to jedyna osoba, która miała odwagę walczyć z pomysłami Palikota w ważnych i fundamentalnych sprawach dla lewicy.

 

AM: Palikotowi udało się zgromadzić pewną część wyborców i chyba trzeba się z nim bardziej dogadać niż negować? To nie jest interes lewicy na dzisiaj? Chyba, że wy nie chcecie odzyskać władzy, to wtedy rozumiem.

MF: Przez ostatnie półtora roku notowania lewicy, partii którą prowadzi Leszek Miler, z bólami bo nie łatwo prowadzi się partię opozycyjną potrzaskaną i po przejściach, do której wrócił w piątek Marek Balicki, wyszły z zaklętego progu 6-7%. Są notowania, które pokazują naszą akceptację na poziomie 13-16%. Proces, który udało się Millerowi rozpocząć, jest procesem dość krzepiącym. Po drugiej stronie Janusz Palikot, który właściwe co posiedzenie Sejmu i co ważne głosowanie jeśli chodzi o zakres polityki społecznej, oddala się od ideałów lewicy. Trudno mówić, że to jest część lewicowego pejzażu. To jest polityk, który żyje chwilą, momentem, żyje pistoletem, świńskim łbem, sztucznym penisem. Co go łączy z Markiem Siwcem nie wiem. Marek Siwiec całował pięknie ziemię kaliską, wielu osobom to się podobało...

 

AM: Teraz pan to tak krytykuje. Pamiętam czasy, gdy broniono Marka Siwca i Aleksandra Kwaśniewskiego...

MF: Przytoczę może niezbyt chwalebny cytat z Józefa Oleksego, w słynnej rozmowie z Aleksandrem Gudzowatym: "Oluś to krętacz".

 

AM: O Aleksandrze Kwaśniewskim Pan tak...

MF: Tak powiedział premier Oleksy.

 

AM: I Pan tak by to powtarzał?

MF: Myślę, że Olek wykorzystał lewicę, w tamtej formule organizacyjnej, aby uwierzyła, że ukończył Uniwersytet Gdański a nie ukończył...

 

AM: Aż, tak Pan dzisiaj jedzie po nim?

MF: ....Że zapadł na jakąś chorobę filipińską.

 

AM: Wypił za dużo, po prostu tak?

MF: Przypomniał sobie o tym w 2005 roku, kiedy kończył misję prezydencką. Posługiwał się lewicą w sposób niezwykle dla siebie praktyczny i użytkowy.

 

AM: Pan go jeszcze bardziej nielubi niż Leszek Miller.

MF: To nie jest kwestia nielubienia. Mówimy o interesach politycznych, Aleksander Kwaśniewski...

 

AM: Mówi Pan dzisiaj o czymś, czemu zaprzeczaliście przez lata.

MF: Aleksander Kwaśniewski ewidentnie zaczyna szkodzić polskiej lewicy. Angażując się w projekty towarzyskie i biznesowe, które nijak nie służą lewicy. Służy tym, którzy będą zarabiali po kilkanaście tysięcy euro w Brukseli. Takie jest przesłanie. Nie chciałbym wyciągać zbyt daleko idących wniosków, ale skoro patron biznesowy Aleksandra Kwaśniewskiego tak bardzo zaangażowany jest w projekty energetyczne...

 

AM: Jan Kulczyk, to o nim mówimy?

MF: Tak właśnie, pracodawca pana prezydenta. Posiadanie lobbystów w Parlamencie Europejskim, tam gdzie się decydują kwoty emisyjne dwutlenku węgla, wcale nie jest pozbawione sensu. Gdyby Aleksander Kwaśniewski pozostał w biznesie, byłoby wszystko ok i wziął przykład z Gerharda Schroedera, który po odejściu z polityki poszedł do Gazpromu. Jest przewodniczącym rady nadzorczej.

 

AM: I to się Panu podoba?

MF: To jest bardziej uczciwe, ponieważ nie wraca ani o centymetr do świata polityki.

 

AM: Aleksander Kwaśniewski też nie wiadomo, czy wraca, bo ja się nie dowiedziałam, czy wraca. On na razie coś firmuje.

MF: A zagwarantował powrót do jakiegoś projektu politycznego? Żyje wspomnieniami. Jego skuteczność polityczna po upadku Lewicy i Demokratów jest na miarę relacji ze ślubu własnej córki.

 

AM: W wykonaniu Marka Siwca.

MF: Między innymi.

 

AM: Teraz Leszek Miller jest jedyną waszą szansą?

MF: Leszek Miller jest statusowym przywódca naszej partii. Weryfikacja nas wszystkich, którzy sprawujemy funkcje nastąpi w czasie wyborów. Nikt z nas nie będzie trzymał się funkcji jeżeli projekt, który realizujemy, do którego jesteśmy przywiązani nie zostanie zaakceptowany. Nastąpi naturalna zmiana warty. Ale jeżeli pomysł, który w tej chwili próbujemy realizować, nad którym pracuje wielu członków partii w całym kraju, powiedzie się, to nie ma powodu, dla którego miałoby dojść do zmiany we władzach partii.

 

AM: Podobno jednym z tych pomysłów, jakie przed wyborami macie proponować to możliwość łączenia mandatu senatora z funkcją wójta, burmistrza i prezydenta. Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, mógłby być równocześnie senatorem. To się chyba Panu nie podoba?

MF: Prezydent Adamowicz jak ujawnia dzisiaj jeden z portali...

AM: Pana portal.

MF: Miło, że pani to zauważyła. Prezydent Adamowicz spędził kilkadziesiąt dni w podróżach zagranicznych. Myślę, że jeszcze kilka dni w Senacie nie odbije się negatywnie na życiu mieszkańców Gdańska, a poprawi niewątpliwie życie rodziny pana Adamowicza.

 

AM: To złośliwość.

MF: Oczywiście.

 

AM: To pomysł Pana partii...

MF: Nie, to jest jeden z pomysłów. Dla mnie jednym z ważnych pomysłów ustrojowo fundamentalnych jest ograniczenie kadencji prezydentów, wójtów i burmistrzów. O pewnej degeneracji systemów, w których następuje nieustana reprodukcja tych samych osób, wielokrotnie rozmawialiśmy także w studiu Radia Gdańsk. Uważam, że bez naturalnej demokratycznej weryfikacji, która jest niemożliwa, kiedy jest reprodukcja na urzędzie....

 

AM: Reprodukcja co to za słowo...?

MF: Lokalna demokracja jest zabetonowana i Gdańsk jest doskonałym tego przykładem. Trójmiasto jest świetnym przykładem.

 

AM: Słupsk też.

MF: Słupsk też. Ja uważam, że dotyczy to tak samo Słupska, jak Starogardu. Dwie kadencje - jest to pogląd ponad partyjny, ponad polityczny. Ustrój samorządu wymaga nieustannego dopływu nowych ludzi, otwierania się na nowe pomysły, nowe grupy interesów. Przez to ustrój staje się bardziej zrównoważony i przyjazny dla lokalnej społeczności.

 

AM: Jeszcze jedno pytanie dotyczące ustawy śmieciowej. Ma Pan trochę żal do kolegów z parlamentu, że nam zgotowali ten los, co nas czeka?

MF: Koledzy z parlamentu chyba w ogóle nie dyskutowali projektu tej ustawy i nie pomyśleli nad nią. Z analiz prawnych, do których myśmy dotarli, i nie tylko my, robionych przez gdańskich prawników wynika jednoznacznie, że uchwała przygotowana w Gdańsku obarczona jest wieloma błędami prawnymi.

 

AM: Ta co w czwartek będzie głosowana?

MF: Tak, czyni z dyrektora Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku organ podatkowy. To nie jest przewidziane w ustawie. Nie ma delegacji ustawowej, organem zgodnie z ordynacją podatkową jest prezydent. Warto, aby obywatele Gdańska wiedzieli, że 460 tysięcy mieszkańców będzie w tym momencie poddanych rygorom ustawy karno-skarbowej za źle, błędnie wypełnione deklaracje.

 

AM: Nie płacisz, to cię będą ścigać?

MF: Nie tylko chodzi o to, że nie płacisz to cię będą ścigać z ustawy karno-skarbowej, ale także błędnie wymierzona powierzchnia, usterki administracyjne. Poza władzą administracyjną pojawiła się jurysdykcja kodeksu karno-skarbowego.

 

AM: Po prostu Pan straszy trochę.

MF: Nie, nie straszę. To jest tak sformułowane.

 

AM: Tutaj nas to przeraża, że to taki wzrost musi być, nie wiadomo czemu.

MF: Wzrost, ale także brak jakichkolwiek konsultacji. Przykład ustawy o śmieciach pokazuje...

 

AM: Pan wiceprezydent Lisicki zorganizował spotkania.

MF: 284 osoby wzięły udział w tych konsultacjach. Odbyło się raptem kilka spotkań. Projekt, propozycję prowadzenia tych konsultacji, prezesi gdańskich spółdzielni mieszkaniowych złożyli prezydentowi Gdańska w listopadzie 2011 roku. Nic nie działo się przez ponad rok. Dziś jest bardzo poważna propozycja ze strony spółdzielców, propozycja ta jest przez miasto lekceważona. A w zasobach spółdzielczych mieszka około 200 tysięcy Gdańszczan. Nauczmy się ze sobą rozmawiać, bo miasto to nie jest spółka prawa handlowego, zarządzana przez jedną osobę.

 

AM: Albo dwie...

MF: Może trzy.

 

AM: Dziękuję.



 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.