Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
podcasty_rk_michajlow
Andrzej Basiński, szef Klinicznego Oddziału Ratunkowego UCK
wtorek, 05 marca 2013
basinski_2Profesor Andrzej Basiński, prorektor GUMed, szef Klinicznego Oddziału Ratunkowego UCK w Gdańsku był gościem Rozmowy kontrolowanej. Agnieszka Michajłow pytała m.in o system ratownictwa i procedury, które obowiązują lekarzy i pracowników pogotowia ratunkowego w sytuacjach udzielania pierwszej pomocy.






Czytaj wywiad:Agnieszka Michajłow: Dzień dobry, Panie profesorze.

Andrzej Basiński: Dzień dobry Pani. Dzień dobry Państwu.

 

AM: Przed chwilą nad nami przeleciał śmigłowiec ratowniczy, wyjechały dwie karetki na sygnale....Można by powiedzieć, ratownictwo medyczne działa. Jak Pan wie, nie zawsze działa. Ma Pan dzieci, wnuki? Co Pan myśli, jak słyszy o śmierci 2,5-letniej dziewczynki?

AB: Mam dzieci i wnuki. Jestem tak samo przerażony, jak wszyscy z nas, którzy pracujemy w systemie i korzystamy z niego.

 

AM: Często Pan tutaj na oddziale przyjmuje dzieci? Często karetki pogotowia przywożą dzieci?

AB: Jesteśmy Klinicznym Oddziałam Ratunkowym w Centrum Medycyny Inwazyjnej. Generalnie nie przyjmujemy dzieci. To są wyjątkowe sytuacje, kiedy mamy do czynienia z dziećmi. Z założenia udzielamy pomocy i przyjmujemy osoby dorosłe.

 

AM: Często są przywożeni pacjenci, którzy nie powinni trafić na oddział ratunkowy, a do lekarza pierwszego kontaktu lub opiekę nocną, weekendową?

AB: Będę się posiłkował kontrolą Najwyższej Izby Kontroli, która była przeprowadzona w zeszłym roku. Z kontroli ogólnopolskiej wynika, że w niektórych sytuacjach 70-80% chorych leczonych w oddziałach ratunkowych nie powinna w ogóle trafić do tych oddziałów. Ci chorzy powinni być leczeni w podstawowej opiece zdrowotnej i w nocnej obsłudze chorych.

 

AM: Zanim porozmawiamy o opiece nocnej to Panie profesorze, jakie dolegliwości, symptomy wskazują na to że, powinna interweniować karetka pogotowia? Mówię oczywiście w kontekście tego dziecka...gorączka około 40 stopni, brak kontaktu z dzieckiem, długotrwała biegunka, wymioty... Czy to już jest odpowiedni moment, aby zabrać dziecko karetką? Czy jeszcze nie?

AB: Tak naprawdę sama Pani sobie odpowiedziała. Trudno u małego dziecka o większe symptomy wskazujące na to, że coś się z tym dzieckiem dzieje. Jest tylko pytanie, ponieważ to się wszystko działo w czasie, rzadko kiedy jest tak, że 2,5- letnie dziecko umiera w ciągu paru godzin. Jak sami słyszeliśmy to wszystko trwało parę dni. W jaki sposób i gdzie to dziecko wcześniej trafiało? Naturalną rzeczą jest, że każdy rodzic szuka pomocy. Bardzo często jest tak, że pogotowie ratunkowe, karetka ratunkowa robi za wszystko : od poradni, przychodni po ambulans, który ma ratować życie i zdrowie.

 

AM: Rozumiem do czego Pan zmierza. Słyszymy, że nie pierwszy i ostatni raz dyspozytor nie wysłał karetki i kończy się to tragicznie. Z czego to wynika? To są nieodpowiednio przygotowani dyspozytorzy? Czy nacisk ich pracodawcy jest taki, żeby ciągle nie wysyłać? To wynika z tego, że za dużo ludzi wzywa karetkę w sposób nieuzasadniony?

AB: Z tego wszystkiego co Pani powiedziała, to wynika. Z tego, że nie wszyscy dyspozytorzy wiedzą, co robią i są właściwie wyszkoleni. Są miejsca, gdzie są genialnie wyszkoleni i takie, w których wcale tak nie jest...

 

AM: To jest kwestia duże miasto, małe miasto, czy niekoniecznie?

AB: Niekoniecznie. To jest kwestia dyrekcji pogotowia, szpitala przy którym bardzo często jest wyjazdowa pomoc, systemu. Tutaj obijamy się o podstawową rzecz w systemie. System nie tylko ratownictwa, ale też nocnej i świątecznej opieki, został tak skonstruowany, żeby było płacone z góry. System podstawowej opieki zdrowotnej polega na tym, że lekarz ma wybraną liczbę chorych i za każdego chorego dostaje a'konto od 7 do 10 złotych. W związku z tym, wszystko co zaoszczędzi jest dla niego. System jest tak skonstruowany, że nie należy wydawać pieniędzy na leczenie i badania.

 

AM: Chce mi Pan powiedzieć, że pacjent to jest generalnie strata, tak? Lepiej nie przyjmować pacjentów, bo jak się raz złapało kontrakt, to można siedzieć i nic nie robić?

AB: Nie chcę tego tak powiedzieć, ale tak jest skonstruowany system. Gdyby za rzetelnie wykonaną pracę, każdy doktor po wystawieniu faktury otrzymał pieniądze takie, jakie wydał na leczenie chorego, to odwrócilibyśmy sytuację, która jest w tej chwili. Dziś mamy tak, że jeżeli idziemy do jakiegokolwiek usługodawcy, to po wykonanej usłudze płacimy, do szewca, krawca, czy kogokolwiek innego. Lekarz podstawowej opieki, nocnej obsługi dostaje pieniądze z góry a'konto.

 

AM: Oprócz lekarzy pierwszego kontaktu jest jeszcze pogotowie, o którym mówiliśmy tak? Tam przecież nie funkcjonuje taki mechanizm zarabiania pieniędzy, to dlaczego są dyspozytorzy, którzy nie wysyłają karetki? Przecież teoretycznie dla bezpieczeństwa powinni zawsze wysłać karetkę i przywieść pacjenta wam do szpitala?

AB: Tak teoretycznie powinno być, ale jak Pani sama widzi, tak nie zawsze jest.

 

AM: Dlaczego tak jest?

AB: Odpowiedz jest skomplikowana. Bardzo często, to wynika głównie z raportu NIK, karetka robi za wszystko. Jeździ do biegunki, wysokiej gorączki, dziwnych bólów, ale jeździ też do wypadków. Znane są mi przykłady, w których wysłano karetkę zupełnie nie wiadomo po co a w momencie, gdy wydarzył się wypadek drogowy nie było kogo wysłać, lub wysłano zupełnie inna ekipę, która nie była sobie w stanie poradzić.


AM: Gdzie jest ta słabość systemu? Gdzie są te słabe punkty pomiędzy pogotowiem, opieką podstawową, a także szpitalem? Jak rozumiem, wy wcale nie jesteście chętni, aby wam przywożono każdego pacjenta, z każdą biegunką?

AB: Wszystkie odziały zostały stworzone po to aby uratować, ustabilizować postawić wstępne rozwiązanie i przekazać chorego dalej. Taka jest działalność statusowa oddziałów ratunkowych.

 

AM: A jak jest w praktyce?

AB: W praktyce leczymy bardzo wiele rzeczy, które powinna leczyć podstawowa opieka zdrowotna, nocna obsługa chorych, bo chorzy nie mając możliwości dostania się do lekarza w odpowiednim czasie, trafiają do nas. Czasami chorzy wymagają badań dodatkowych, badań diagnostycznych, których dostępność natychmiastowa jest na oddziałach ratunkowych. Próbują ominąć kolejkę i niedogodności służby zdrowia trafiając na oddziały ratunkowe. Przez co oddziały ratunkowe są zapchane, mają bardzo dużo roboty, której nie powinny w ogóle wykonywać.

 

AM: To, że pacjent próbuje gdzieś znaleźć pomoc, to się mu nie dziwię. Gdzieś brakuje pieniędzy w systemie i to się kończy u was na oddziale, czy one gdzieś wypływają? Przecież to nie jest problemy tylko Polski, wszędzie na świecie są takie problemy...

AB: Wydaje mi się, że pieniędzy w systemie nie brakuje, jest tylko zła dystrybucja tych pieniędzy. Cały system pomocy przedszpitalnej od zespołów ratownictwa medycznego do bram szpitalnych oddziałów ratunkowych jest finansowany przez budżet państwa. W zeszłym roku na ten system wydano dwa miliardy złotych. Wszystko co się dzieje w obrębie szpitala od bram szpitala i dalej jest finansowane przez NFZ. Dokładnie ile jest oddziałów ratunkowych w kraju, różne dane różne rzeczy mówią, od 250 do 300 i na to przeznaczono w zeszłym roku niecałe pół miliarda złotych. Proszę zestawić te dwie cyfry prawie dwa miliardy złotych. 1,75 miliarda pomoc przedszpitalną i pół miliarda złotych na szpitalne oddziały ratunkowe. Tak naprawdę ogromne pieniądze są w podstawowej opiece zdrowotnej. Okołoł 4,5 miliarda złotych to są pieniądze przeznaczone na...

 

AM: Chyba potrzebną? Czy chce mi Pan powiedzieć, że jest to pakowanie pieniędzy do prywatnej kieszeni i że za dużo pieniędzy idzie na podstawową opiekę zdrowotną?

AB: Nie chcę tego powiedzieć, bo nie wiem ile powinno być. Wiem na pewno, że jeśli doktor, który rzetelnie i uczciwie pracuje wystawiłby fakturę za swoją działalność i przyjmował 30-40 chorych, na pewno miałby wielu chętnych do leczenia się u niego. Z całą pewnością byliby też doktorzy, którzy nie zarobiliby tysiąca złotych.

 

AM: Dzisiaj podstawową opiekę medyczną organizują po części doktorzy, ale częściowo jest to biznes, przedsiębiorstwo. To co dzisiaj się nie opłaca leczyć? Opłaca się tylko zdobyć kontrakt? A bezmyślni urzędnicy dają kontrakt tak po prostu, bo uważają?

AB: Jak dają kontrakty urzędnicy to nie do końca wiem i nie do końca ten system rozumiem. Mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością za słowa, że gdyby pieniądze szły za pacjentem, tak jak to nam obiecano 15 lat temu, czyli gdyby lekarz podstawowej czy nocnej opieki za konkretnie wykonywaną działalność otrzymywałby pieniądze, a kontraktowanie polegałoby głównie na tym, że NFZ sprawdzałby, jak płatne są poszczególne procedury, a nie płacił stawkę z góry, to przekonany jestem, że w ciągu roku mamy większość problemów z podstawową opieką zdrowotną rozwiązanych.

 

AM: Widzę już dodatkowe rzesze urzędników w NFZ, którzy zostaną zatrudnieni by to weryfikować, a to będzie pochłaniało kolejne koszty?

AB: Może tak będzie, ale nie sadzę aby to było potrzebne.

 

AM: Teraz minister Arłukowicz zapowiada, że będą zmiany w ratownictwie medycznym, czy Pan w to wierzy? Jakie zmiany na szybko powinny być?

AB: To nie jest kwestia mojej wiary. Chciałbym, aby wreszcie rozmawiano z fachowcami, aby wreszcie konsultant krajowy do spraw medycyny ratunkowej uzyskał dostęp do decydentów. Przez lata pamiętam jak pan profesor Jakubaszko, który był poprzednim konsultantem, w żaden sposób nie był słuchany przez nikogo. Od lat mówiliśmy, że takie problemy będą i one są. Każdy doskonale wie, jak je rozwiązać. Tylko daj Bóg, aby ktoś raczył nas słuchać w ministerstwie zdrowia, które moim zdaniem nie do końca jest potrzebne, aby istniało.

 

AM: Na razie planów likwidacji ministerstwa zdrowia nie ma. Jakie są te podstawowe rzeczy, które należałoby zmienić, aby to wszystko usprawnić?

AB: Przede wszystkim usprawnić podstawową opiekę zdrowotną. Połączyć działalność lekarzy w podstawowej opiece zdrowotnej z efektem finansowym. Stworzyć taki system, że nikt nie będzie oszczędzał na podstawowych badaniach. Preferowane powinno być odkrywanie ciężkich chorób. Proszę państwa jeżeli wszyscy się oburzamy, że ktoś nie wydał 6 czy 10 złotych na badanie morfologii, a później okazuje się, że dziecko umiera z powodu białaczki, to powinien być prosty system, który wykaże, że jeśli doktor wyśle go do szpitala, to będzie za to nagradzany. Jest to całkowicie oczywiste.

 

AM: Co Pan radzi rodzicom, którzy martwią się o swoje dzieci i potrzebują pomocy, jak wzywać pomoc, aby była ona skuteczna?

AB: Przede wszystkim działać odpowiednio szybko i to jest podstawowa kwestia. Nie patrzeć na system, tylko szybko udawać się do lekarza.

 

AM: I nie dać się zbyć?

AB: Nie dać się zbyć.

 

AM: Dziękuję bardzo.


 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.