Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
podcasty_rk_michajlow
Marek Lehnert, watykański korespondent Polskiego Radia
wtorek, 12 marca 2013
lehnertGościem Jacka Naliwajka w Rozmowie kontrolowanej był watykański korespondent Polskiego Radia Marek Lehnert. Rozmowa dotyczyła m.in. rozpoczynającego się konklawe i faworytów do objęcia Tronu Piotrowego.





Czytaj wywiad:Jacek Naliwajek: Dzień dobry Panie Marku.

Marek Lehnert: Dzień dobry.

 

JN: Ile lat się Pan już przygląda Watykanowi?

ML: Od 1980 roku.

 

JN: Od 1980 raku, pamiętam wcześniej jako watykański korespondent Radia Wolna Europa. Teraz jako watykański korespondent Polskiego Radia. Obecne zainteresowanie konklawe jest większe, niż podczas wyboru Benedykta XVI? Jak to wynika z Pana obserwacji?

ML: Przebiega przede wszystkim w innym nastroju. Wtedy odszedł, zmarł Jan Paweł II. Pogrzeb papieża poprzedził tego typu uroczystości. Smutne.

 

JN: Była chyba większa zaduma, a teraz jest chyba większa nerwowość, takie rozdygotanie trochę?

ML: Teraz to się zaczęło wczoraj. Minął przecież miesiąc od kiedy Benedykt XVI, teraz emerytowany papież, ogłosił zamiar ustąpienia, abdykacji jak zwykliśmy mówić. Ten miesiąc był miesiącem dość nerwowym. Zaczęło się od prawdziwego szoku. Mówiono o rewolucji, o czymś co jeszcze nie miało miejsca w dwutysięcznej historii Kościoła Katolickiego. Teraz się wraca właściwie do tego momentu, kiedy Benedykt XVI zapowiedział, że zostanie w otoczeniu, a po włosku nawet było w obejściu św. Piotra. Nawiązanie do pasterza i owiec jest w Kościele tradycyjne i zupełnie na miejscu. Zastanawiam się oczywiście, jak będzie wyglądać cohabitation, z francuska mówiąc. Oni to przeszli jako pierwsi, prezydent jednej orientacji, premier drugiej. Jak to będzie wyglądało w sytuacji, gdy będzie były emerytowany papież i ten nowy.

 

JN: Czuć tą obecność Benedykta na Placu Św. Piotra?

ML: I tak i nie. W dzisiejszych komentarzach podkreśla się, mówiących już oczywiście o konklawe, wraca do jego ustąpienia. Wraca się i to na łamach La Republica Joaquín Navarro-Valls, wieloletni dyrektor biura prasowego Watykanu za Jana Pawła II i w pierwszych dwóch latach pontyfikatu jego następcy, który przypomina, że papież zostanie tutaj. Obecnie jest w Castel Gandolfo, w Pałacu Apostolskim po to, by modlić się. Modlić się również za swojego następcę, któremu przed opuszczeniem Watykanu obiecał z góry nie wiedząc, kto będzie tym następcą, posłuszeństwo i cześć. To co uczynią kardynałowie, biorący udział w konklawe, kiedy papież zostanie już wybrany-podejdą do niego i złożą tak zwane homagium, które właśnie będzie polegało na tym, o czym już wcześniej 28 lutego, mówił Benedykt XVI. Zwraca się uwagę też na co innego. Ten rewolucyjny gest, to w jakimś sensie też poświęcenie Benedykta XVI, bo choć tłumaczył, że ustępuje w związku z brakiem sił z tym, że nie czuje się na wysokości zadania, jeśli chodzi - jak to nazwał - o siły duchowe i fizyczne. Była to jakaś ofiara, było to coś nadzwyczajnego. Pisze się, że nie będzie można tego zmarnować. Nie można będzie wrócić do porządku dziennego. Żeby wszystko było tak jak do tej pory z nowym papieżem. Kolejny apel już chyba ostatni do uczestników konklawe, jest ich 115. Średnia wieku dość wysoka...

 

JN: Dzisiejsza Rzeczpospolita drukuje charakterystyki tych 115 kardynałów. Przeważają ponad 70-letni kardynałowie, najmłodszy ma 56 lat. To filipiński kardynał, także arcybiskup Manili.

ML: Średnia jest 71 lat. Czy po ludziach w tym wieku można spodziewać się rewolucji, czy raczej kontynuowania rewolucji blisko 86-letniego, emerytowanego już papieża? Zobaczymy.

 

JN: Panie Marku, kto będzie papieżem?

ML: No któryś z...

 

JN: Z tych 115.

ML: Nie, wcale nie. Teoretycznie mógłby być normalny ksiądz, proboszcz jakiejś zupełnie nieznanej nam parafii. Znany musiałby być, albo tym uczestnikom konklawe, albo jak mówią Duchowi Świętemu, który musiałby w jakiś sposób podpowiedzieć to nazwisko głosującym. Może być zwykły...

 

JN: Wymienia się nazwiska kardynała Scoli i kardynała Scherera. Na ile to są trafione spekulacje? Na ile to są nasze dziennikarskie przemyślenia, pomysły?

ML: Wielokrotnie już widzieliśmy, że nie sprawdziły się tego typu prognozy. Nawet nie sprawdziły się przewidywania związane z tym, kto przynajmniej w pierwszym momencie, czy pierwszym drugim, trzecim głosowaniu naprawdę jest w stanie skupić wokół siebie taką liczącą się grupę zwolenników, elektorów. Zebrać liczbę głosów, która mogłaby już o czymś świadczyć. Pamiętam, że w 2005 roku konklawe, wybrało dość szybko, bo z dnia na dzień Benedykta XVI. Mówiło się, że kardynał włoski uważany za dość postępowego, on się od tego odcinał, ale jak się już komuś przypnie taką etykietkę, to zostaje na zawsze, Carlo Maria Martini z Mediolanu, że on będzie głównym konkurentem. Będzie rozdawał karty. Potem pojawiły się w mediach przecieki, wbrew tym wszystkim ślubowaniom, przysięgom i ryzyku kary ekskomuniki, że on miał garsteczkę zwolenników. Nie liczył się wcale. Liczył się argentyński kardynał Bergolio, który teraz też jest jeszcze elektorem. Nie ukończył 80 lat. Myślę, że nie powtórzy już tego, na co było go stać, czy jego zwolenników właśnie.

 

JN: To chyba jak w Stanach Zjednoczonych z przegranym prezydentem, że drugi raz się nie udaje, bo ciąży to odium przegranego kandydata. Kardynałowie spotykają się od tygodnia, aby nakreślić sylwetkę nowego papieża. Jego cechy, jakimi walorami powinien się...

ML: On raczej mówili o oczekiwaniach, o tym kto to powinien być.

 

JN: No właśnie. Jakie są oczekiwania? Kto to powinien być według kardynałów? Mamy jakieś informacje?

ML: To jest taki niedościgły myślę ideał. Powinien być dość młody. Mówiliśmy ile ci panowie mają lat, że są dość wiekowi. Powinien być, skoro Benedykt XVI uzasadnił swe odejście brakiem sił, krzepki i silny. Powinien zrobić porządek w Kurii Rzymskiej, bo jest ona jakimś bohaterem, czarnym charakterem wręcz tego konklawe. Powinien, ktoś dzisiaj pisze banalne, ale jak się zastanowimy jest to warunek, nie tyle plus, ale wymóg postawiony kandydatowi, znać jak najwięcej języków. Będzie przecież jeździć po świecie, bo Paweł VI, nie na taką skalę jak Jan Paweł II, zaczął podróże papieskie po wszystkich kontynentach. Jan Paweł II i Benedykt XVI - wiemy jak to wyglądało. Myślę, że temu właśnie nie podołał sekretarz stanu kardynał Bertone, ten który ściąga na siebie całe odium za przecieki i wszystkie watykańskie skandale. On wręcz uzasadnił decyzję o dymisji Benedykta XVI tym, że w obliczu podróży które powinien był zrealizować, poczynając od Światowego Dnia Młodzieży w Rio de Janeiro zrezygnował, bo wiedział że nie podoła.

 

JN: Panie Marku, powiedział Pan o Kurii Rzymskiej. Ona jest problemem Kościoła? Dlaczego, ona jest problemem?

ML: Ona jest problemem dlatego, że zamiast być tak jak nakazują przepisy i teoria sprawnym narzędziem w rękach papieża, wspomagającym go w codziennej pracy, stała się państwem w państwie. Mówiło się przy okazji tych kolejnych posiedzeń Kolegium Kardynalskiego, wszystkich członków kolegium, że oni się nie znali. Wielu szukało sylwetek swoich sąsiadów z tej ławy obrad w internecie. Sami widzieliśmy, jak to w czasie audiencji generalnych kardynałowie na placu podchodzili i mogli zamienić dosłownie kilka słów z papieżem. Kuria Rzymska nie odpędzała tych ludzi, trzymała w każdym bądź razie na dystans. Nie zachęcała do tego, by jakby to wynikało z definicji kardynalatu, brali udział w rządzie Kościołem. Byli tym Senatem papieża. Benedykt XVI dobrze wychowany, delikatny i elegancki dziękował im na każdym kroku opuszczając Watykan. Przynajmniej jeśli chodzi o tych z zewnątrz, to mieli bardzo mało do powiedzenia. W tej sytuacji widzą jaka jest kondycja Kościoła, jak nim wstrząsnął ten rewolucyjny gest Benedykta XVI, by ustąpić.

 

JN: Na zakończenie mamy jeszcze czterech polskich kardynałów, którzy wezmą udział w konklawe. Jaka jest pozycja polskich kardynałów? Jaka jest pozycja polskiego Kościoła w Watykanie?

ML: Nie da się jej porównać z tym, czym była przez blisko 27 lat pontyfikatu papieża Polaka. Nawet przykro trochę. W niektórych gazetach, na stronach internetowych włoskich dzienników są takie rankingi i przy wszystkich czterech polskich nazwiskach, przypomnijmy ich: Stanisław Ryłko, Kazimierz Nycz, jednoznaczna definicja jest non papabile, czyli nie należą do grona tych, którzy będą się liczyć. Którzy według obserwatorów mają szanse? Jeżeli ktoś wraca do roku 1978 i mówi, że taka niespodzianką, zupełnym zaskoczeniem był wybór kardynała Karola Wojtyły, to ponieważ byłem już tutaj i obserwowałem to przyznam, że nie do końca jest to prawdą. Jego nazwisko pojawiło się już w raku 1976.

 

JN: Tak przy wyborze Jana Pawła I.

ML: Nie. W 1976 dwa lata wcześnie przed tym rokiem dwóch konklawe, o którym potem pisał w poemacie tryptyk rzymski. Już wtedy jako papabile. Taki z daleka, mało znany, ale wtedy zwracano już uwagę, że jest ktoś taki w Krakowie, kto mógłby przyjść na miejsce, być następcą Pawła VI. Pawła VI, który bardzo cenił sobie polskiego kardynała, metropolitę krakowskiego. Czasami to się w oczach wyborców również liczy. Stąd myślę, że to podbijanie szans kardynała Scoli. On wielokrotnie miał dowody przy obserwatorach, na naszych oczach uznania przez Benedykta XVI. Nie musi to się sprawdzić. Wszyscy wiedzą, że jest zupełnie innym człowiekiem. Inny charakter, ale może zadecydować w momencie, gdy panuje niepewność. Obserwatorzy są zgodni, że nie ma jednego mocnego kandydata.

 

JN: Czekamy więc na niespodziankę. Dziękuję bardzo i do usłyszenia.


 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.