Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
podcasty_rk_michajlow
Paweł Olechnowicz, prezes grupy LOTOS
wtorek, 26 marca 2013
olechnowicz11111Gościem Rozmowy kontrolowanej przez Agnieszkę Michajłow był prezes grupy LOTOS Paweł Olechnowicz. Rozmowa dotyczyła m.in. strajku generalnego na Śląsku i kryzysu finansowego na Cyprze.






Agnieszka Michajłow: Dzień dobry Panie prezesie. Witam.

Paweł Olechnowicz: Dzień dobry.

 

AM: Dziś mamy strajk generalny na Śląsku. Przygląda się Pan temu protestowi? To może zapowiadać gorącą wiosnę, jeśli chodzi o relacje związkowcy-rząd?

PO: Trudno mi powiedzieć. Skoro to się zapowiada od jakiegoś czasu, następuje ten zapowiadany etap i to co się będzie działo. To, co mnie martwi, bo nie jest to sposób rozwiązywania problemów, szczególnie na Śląsku. Tam, gdzie się pojawiają kłopoty takie jak były z koleją, oznacza że system nie działa. Trzeba zabrać się do tego, aby ludzie mogli normalnie dostać się do pracy. To nie był strajk, to był problem. Myślę, że to nie jest okres jak kiedyś, że zmieniał się system polityczny. Zastanawialiśmy się na tym, w jaki sposób dokonać tych zmian i strajk był potrzebny. Była kwestia kiedy, gdzie się zaczynie, żeby pewne rzeczy załatwić. Sądzę, że dzisiaj są inne metody.

 

AM: Związkowcy mówią, że te metody nie działają. Dawno już nie było tak dużego strajku, jeśli prawdą jest to, że około 100 tyś. osób ma w nim wziąć udział. Jest to dla związkowców jakaś próba, tak?

PO: Próba, która kosztuje społeczeństwo, tworzy problemy społeczne. Nie sądzę, że to jest dobra metoda. Nie sądzę, że nie ma innej metody, żeby pokazać, jeżeli coś jest nie tak. Poza tym, to co jest nie tak, należałoby sprawdzić, czy to jest większa grupa społeczna, która jest niezadowolona i jak bardzo.

 

AM: Myśli Pan, że to się będzie rozwijało, czy raczej nie?

PO: Nie odbieram tego jako atmosferę strajku generalnego. Oczywiście jest bardzo poważny kryzys finansów na świecie, w Europie i w Polsce. Do tego dokładając strajk, to najlepiej stanąć, jeżeli ktoś myśli, że tak się kryzysy rozwiązuje. To jest tragiczne myślenie. Po prostu trzeba się zabrać do pracy, zakasać rękawy, pokazać że wychodzimy z kryzysu. Jest kwestia, czy są logiczne rozwiązania, czy potrafimy gospodarczo odpowiednio definiować stanowiska i pokazać, że coś robimy. O wiele lepiej jest jak robimy cokolwiek, niż myślimy o tym, aby wypunktować i zatrzymać pracę, bo może coś zamanifestujemy.

 

AM: Wyobraża sobie Pan sytuację, z punktu widzenia funkcjonowania Pana firm, że ponad tydzień byłyby banki zamknięte w Polsce, jak na Cyprze?

PO: Myślę, że nikt sobie nie wyobraża. Trudno sobie wyobrazić, że w Polsce takie coś może zaistnieć. Na Cyprze tym bardziej nikt sobie tego nie wyobrażał, a jest taka sytuacja. To jest oznaka trwającego jeszcze ogromnego kryzysu finansowego i jakiś nieudolnych prób wychodzenia z tego, skoro tak się dzieje. Nikt sobie nie wyobrażał sytuacji, w której jesteśmy, czy wojny kiedyś. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że różne zdarzenia, które są nam nie na rękę i nie odpowiadają mogą zaistnieć.

 

AM: Jak to wróży przyszłości UE?

PO: Myśli Pani, o tym kryzysie i o Cyprze?

 

AM: Tak.

PO: Źle wróży, bo to jest następne zamieszanie, z którego pytanie płynie, czy będzie dobre wyjście? Jakieś rozwiązanie się pojawiło i może na chwilę to się uspokoi. Z powodu kryzysu finansów mamy co chwilę zamieszanie z bankrutującym, bądź prawie bankrutującym już państwem, nie firmą. Widać, że ten problem strefy euro jest dużym kłopotem, żeby w Unii Europejskiej nastąpił jakiś spokój. To czego oczekujemy to, aby stabilnie gospodarka każdego z krajów UE zaczęła się powoli podnosić, a mamy spowolnienie. Mamy trochę kłopotów z zdefiniowaniem podłoża, ażeby wystartować do pozytywnych zmian.

 

AM: Grupa Lotos chwaliła się ostatnio zyskami za ubiegły rok, na co pójdą te zyski? W co będziecie inwestować?

PO: To nie są takie zyski, żebyśmy tutaj mieli kłopot, że nie mamy na co wydać. Wiadomo jeżeli są jakieś większe zyski i możemy je inaczej gospodarować, to jest od tego właściciel, ażeby mu zapłacić dywidendę. To jest normalny układ. Zwrócę uwagę na jedną rzecz. Myśmy ostatnio zakończyli ogromną inwestycję. Została ona świetnie zrealizowana i bardzo dobrze dzisiaj funkcjonuje firma. Zaczęły się włożone pieniądze zwracać. Myśmy z tego tytułu sporo się zadłużyli i zmniejszenie tego zadłużenie jest podstawową sprawą zarządu. Więc większy zysk ma istotny wpływ, aby obniżać zadłużenie. Jeżeli myślimy o inwestowaniu, czy co dalej z tym będziemy robić, jeżeli są takie możliwości, a są no to ciekawy dalszy rozwój Grupy Lotos. Skoro kiedyś była Rafineria z obrotami 6 miliardów, dziesięć lat temu przychodów. Dzisiaj 33 miliardy z tego są, same korzyści dla polskiej gospodarki, bo miejsca pracy, wpływy do budżetu państwa i lokalnego. Te korzyści chcemy pomnażać, rozwijać dalej Grupę Lotos. Mamy ciekawy program na następne lata. Ciekawy dla Pomorza, Gdańska, polskiej gospodarki i w układzie międzynarodowym też.

 

AM: Ostatnio modny temat - gaz łupkowy. Proszę mi powiedzieć, na jakim etapie są Wasze przygotowania do zaangażowania zarówno na Litwie, jak i w Polsce? Właściwie tu i tu brak rozwiązań prawnych, od których dużo zależy?

PO: Nie będę za wiele narzekał, bo nas one mniej dotykają. Jak śledzę to, co się dzieje w zakresie tworzenia prawa dla odpowiedniego rozpoczęcia funkcjonowania tego przemysłu opartego na gazie łupkowym i wydobycia gazu niekonwencjonalnych, to wydaje mi się, że zapowiadane dwa lata temu rozwiązania, nad którymi dzisiaj się dyskutuje pod kątem, czy są dobre i atrakcyjne dla rozwoju tego biznesu czy nie, to wydaje mi się, że to jest trochę za długo. Nie tak powinno się to odbywać. Jeżeli chodzi o Lotos, to my nie mamy licencji na gaz łupkowy. Te, które mamy na Morzu Bałtyckim, to dokonujemy analiz również pod kątem gazu łupkowego. Atrakcyjność ekonomiczna wydobycia gazu łupkowego spod dna morza jest o wiele mniejsza, niż na lądzie. Chcemy przede wszystkim nasze licencje wykorzystać do wydobycia ropy naftowej i gazu. Pracujemy z PGNiG nad kilkoma licencjami na lądzie. Dotyczą one węglowodorów konwencjonalnych. Interesuje nas ropa, jeżeli będzie gaz to pewnie też. Na Litwie jest jeszcze gorzej, chodzi o definiowanie prawa, ustawy.

 

AM: Bo tam sceptycyzm polityczny większy tak?

PO: Myślę, że to jest taki okres jak u nas rok temu, czy dwa lata temu, pewnego ruch społecznego. Jak dojdzie do bezpośrednich rozmów z mieszkańcami w tym środowisku, w którym gaz łupkowy będzie wydobywany, i ten który będzie zainteresowany poinformuje, jakie to metody i jaki problem dla środowiska, to nie będzie żadnego problemu. Należy się zastanowić, czy to jest potrzebne. Litwini mówią, że mają bardzo dużo gazu łupkowego. Wiemy, że w porównaniu do Polski, to jest żadne porównanie. Nad czym tam się zastanawiać, jeżeli zdefiniowali przepisy w rundzie koncesyjnej. Myśmy analizowali atrakcyjność tego postępowania i nie zdecydowaliśmy się wejść. Pytał mnie premier i minister energetyki litewskiej, teraz przy zeszłotygodniowej wizycie, dlaczego. Powiedziałem wyraźnie, że nieatrakcyjne macie przepisy i wymagania w fazie wstępnej. Ryzyko jest ogromne dla inwestora, który ma zainwestować swoje pieniądze, a czas zanim się zaczną one zwracać jest długi.

 

AM: Dokładnie taka sama sytuacja jest teraz w Polsce. Potencjalni inwestorzy mówią, że to co proponuje rząd jest nie atrakcyjne.

PO: Nie, w Polsce jest trochę lepiej.

 

AM: Trochę lepiej, ale i tak inwestycja nieopłacalna. Waszą twarzą sportową przez lata był Adam Małysz. Adam Małysz teraz z Orlenem, to dlatego Kubica z Lotosem?

PO: Adam Małysz był twarzą sportową Polski. Nam się udało zaistnieć jako sponsor Polskiego Związku Narciarskiego, w którym w tym samym czasie pojawiła się taka gwiazda, jak Justyna Kowalczyk. Cieszymy się, że Lotos jest z tymi sportowcami i że wyhodowaliśmy wspólnie z PZN młodych następców mistrza Małysza. To jest drużyna, a nie jeden zawodnik. Tych indywidualistów widać. Jest to Kamil Stoch, Piotrek Żyła. Natomiast Kubica, to bym powiedział tak, to co ostatnio pokazujemy, jest kwestią dokonywania odpowiednich wyborów dla reprezentowania czegoś, co jest dobre z perspektywy naszej filozofii Lotosu, atrakcyjne, ciekawe. Współpracujemy z mistrzami, a tam gdzie realizujemy programy jak ze skoczkami, czy teraz "Biało-Zielona Przyszłość z Lotosem". Więc piłka nożna ta od najmłodszych lat i od tych, którzy będą wyrastać na fajnych ludzi.

 

AM: Mecz z San Marino...Pan będzie oglądał?

PO: Nie wiem, nie palę się do oglądania czegoś, co nie za bardzo cieszy.

 

AM: Wracając do Kubicy, to jest dwa miliony euro za sezon?

PO: O pieniądzach nie mówimy. Mówimy o tym, co są warte. Na przykład, jak mówimy o skoczkach narciarskich, to w stosunku do tego, jaki jest zwrot zainwestowanych pieniędzy, to jest to bardzo niewielki wydatek. Jeżeli chodzi o Kubicę to jest dla nas postać numer jeden w Polsce. Światowa postać w motoryzacji i wyścigach. Pokazuje to i pokazał to w sobotę. Coś musiał przeszarżować w niedzielę, albo rzeczywiście gdzieś popełnił lekki błąd przy wchodzeniu w zakręt. Tego typu wypadek, który nie stworzył niebezpieczeństwa dla zawodnika, oczywiście zwraca się uwagę na temat jego podejścia do ryzyka, czy pomiaru ryzyka i emocjonalnych zrywów. Ale jest mistrzem, jest najlepszy.

 

AM: Szalona postać zresztą. Dla takiej firmy, jak Pana to jest twarz, która będzie dobrze promować firmę?

PO: Mistrz dobrze odbierany i rozumiany przez otoczenie, środowisko a takim jest Kubica z Lotosem, jest dla marki Lotos dobry. Poza tym, to jest wszystko co reprezentuje nasze produkty: paliwa, oleje i to, co my wytwarzamy. Ma rozsądny związek, jeśli chodzi o sponsorowanie z naszym biznesem.

 

AM: Lepszy niż Małysz?

PO: Małysz, to chyba jeśli mówimy o lotionie i smarowaniu nart...ale to nie te oleje. To inaczej definiujemy, jeżeli chodzi o sponsorowanie PZN. To jest sport narodowy, który wymaga wsparcia i odpowiedniego podejścia. Cieszy on ogromną rzeszę społeczeństwa polskiego, a my jesteśmy firmą narodową, firmą polską. Więc powinniśmy pomagać państwu w wspieraniu tych dobrych sportowych dyscyplin, które rozsławiają imię Polski na całym świecie.

AM: Dziękuję bardzo.


 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.