Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
podcasty_rk_michajlow
Witold Gintowt-Dziewałtowski, senator PO
środa, 17 kwietnia 2013
witekkkOdwołanie prezydenta i radnych Elbląga było tematem Rozmowy kontrolowanej w Radiu Gdańsk. Gościem Agnieszki Michajłow był senator Platform Obywatelskiej Witold Gintowt-Dziewałtowski.




Agnieszka Michajłow: Dzień dobry Panie senatorze. Witamy.
Witold Gintowt-Dziewałtowski: Dzień dobry Pani. Dzień dobry Państwu.

AM: Panie senatorze, niech nam Pan powie, co zrobił albo czego nie zrobił prezydent Elbląga Grzegorz Nowaczyk z Platformy, że niektórzy mieszkańcy go odwołali?
WG-D: No coś musiało być, albowiem jednego dnia rzeczywiście... Wyborcy mają zawsze rację w dniu wyborów. Werdykt jest werdyktem jedynie słusznym i ostatecznym. I się ani się na nich obrażać nie można, ani nie można się temu dziwić. Zawsze zachowania wyborców w jakimś stopniu są przewidywalne i są albo skutkiem popełnienia błędów albo skutkiem niepodjęcia działań, które były oczekiwane.

AM: A Pan, mieszkaniec Elbląga co powie o Grzegorzu Nowaczyku i jego rządach? Niezręcznie Panu, tak?
WG-D: Ja jestem w sytuacji specyficznej akurat. Raz, że byłem prezydentem przez lat parę w przeszłości. Dwa, konkurowałem z panem Nowaczykiem na funkcję prezydenta miasta w ostatnich wyborach samorządowych. Trzy, dzisiaj niby jesteśmy bliżej siebie, bo ja jestem posłem PO, a on był z kolei prezydentem z PO. Przez nią był wspierany i rekomendowany. Natomiast prawdą jest, że zauważałem pewne niedostatki, o których żeśmy również rozmawiali. Myślę, że gdyby częściej pan Nowaczyk słuchał otoczenia nie tego swego najbliższego, tylko nieco dalszego. Może i tych błędów dałoby się uniknąć. Być może skutki tego referendum byłyby inne. Natomiast w ogóle mamy do czynienia z sytuacją dość specyficzną. Proszę zwrócić uwagę, że odwołało prezydenta Elbląga 24% uprawnionych do głosowania. To jest mnie niż poparcie łączne sygnalizowane w każdym badaniu opinii publicznej w ostatnim czasie dla tej dziwnej koalicji referendalnej, która powstała w Elblągu, składającej się przede wszystkim z ludzi popierających PiS i Ruch Palikota.

AM: No ale Pan mi chce powiedzieć, że to mało ludzi poszło do tego referendum? Bo ja mam znacznie inny punkt widzenia. Jak na referendum, mam wrażenie, że ci którzy chcieli odwołania się bardzo zmotywowali.
WG-D: I sprężyli. Natomiast prawdą jest, że dzisiaj tak naprawdę gdyby się bardzo mocno zaangażować i dobrze zorganizować, to w tej sytuacji jaką mamy do czynienia, gdzie partie polityczne mają takie, a nie inne poparcie w opinii publicznej, są w stanie dużo więcej zamieszać, niż tylko stało się to Elblągu. 24% jest to frekwencja godziwa. Ale nie ma co ukrywać, że jest to mniej niż 1/4 uprawnionych do głosowania.

AM: Dobrze, ale zanim o tym. Panie senatorze, mam wrażenie, że Nowaczyk, jak w 2010r. wygrywał wybory z wieloletnim prezydentem miał ogromny mandat zaufania. Duży sukces. Platforma wygrała w radzie, on wygrał wybory. I co? Trzy lata i to wszystko zostało roztrwonione?
WG-D: Na pewno popełniono błędy. Ja zresztą na początku mówiłem, że wielu błędów można było uniknąć. Myślę, że głównym błędem było to, iż otoczył się ludźmi, którzy nie mieli doświadczenia i nie posiadali umiejętności. Zbyt często myśleli, być może, o własnych potrzebach, interesach, niż o potrzebach i oczekiwaniach Elblążan. To był największy błąd. Drugie, chyba jednak zlekceważył opozycję i ludzi organizujących referendum, takie wrażenie. I trzecia rzecz, nie ma co ukrywać, ja to obserwowałem z bliska. W kampanii referendalnej przed referendum, prawdę mówiąc, strona stosunku, do której kierowano oskarżenia ze strony komitetu referendalnego praktycznie nie istniała. Nie było ich widać w internecie, w mediach.

AM: Dziś odwołanego prezydenta już też jakby nie widać. Gdzieś się ukrył. Tyle, że tam wydał oświadczenie.
WG-D: Ja jestem od dwóch dni w Warszawie, także trudno mi powiedzieć, co się dzieje akurat aktualnie w Elblągu. Natomiast domyślam się, że dla niego był to cios i przeżywa to dosyć ciężko. Jest człowiekiem jeszcze młodym. Dla niego akurat taki wątek w życiorysie jest czymś bardzo przykrym na przyszłość.

AM: To duża porażka wizerunkowa Platformy w ogóle?
WG-D: Oczywiście, że tak.

AM: Będziecie dalej walczyć? Mówię wy, Platforma, bo Pan przecież jest senatorem.
WG-D: Ja bym powiedział tak: Elbląg potrzebuje dobrego prezydenta. To jest mniej ważne, czy on będzie z Platformy, czy z innych okolic politycznych. I Platforma również jest odpowiedzialna za to, aby znaleźć dobrego kandydata na prezydenta. On nie musi być z Platformy.

AM: A Pan by wystartował jeszcze?
WG-D: Ja powiedziałem, że raz taką ofertę mieszkańcom Elbląga przedkładałem. Nie spotkałem się z zainteresowaniem.

AM: I co obraził się Pan teraz?
WG-D: Nie no, Pani redaktor. Nie można się wielokrotnie wygłupiać.

AM: Jak to, wygłupiał się Pan? Myślałam, że Pan na poważnie?
WG-D: Nie, ja popełniłem też błąd. Myślałem, że jednak moja kandydatura będzie się cieszyła większym zainteresowaniem, niż to się okazało w dniu wyborów. Wynik, który osiągnąłem, przyznam, bardzo mocno mnie przygnębił. W związku z tym ja nie widzę w ogóle szansy, możliwości. Natomiast oczywiście jestem tak przeświadczony, ale to jest moje bardzo subiektywne odczucie, że byłbym dobrym prezydentem. Wiem, co miastu potrzebne. Wiem, w jaki sposób Elbląg mógłby się rozwijać.

AM: Co miastu jest potrzebne? Jak słyszałam, te notoryczne zarzuty to to, że Nowaczyk sparaliżował miasto. Problem dotyczył też podniesienia czynszów. W gdańsku też była podwyżka czynszów i reforma czynszowa, a prezydent Adamowicz nie jest odwoływany na razie. Że zamknął basen miejski, a nie buduje aquaparku. To wszystko są takie zarzuty, które można by sformułować wobec niego?
WG-D: Wie pani, wynik referendalny zawsze jest sumą pewnych zdarzeń albo braku pewnych zdarzeń. I tu się skumulowało wszystko. I ta niechęć do Platformy, która jest publikowana dosyć jednoznacznie. Jest całkiem spora grupa wyborców, którzy są przeświadczeni, że Platforma nie najlepiej wykonuje swoje obowiązki. To też wpływało na Nowaczyka. Po drugie, pewna arogancja władzy, która występuje wszędzie i w różnym wymiarze. Akurat tutaj uznano, że tak arogancja przekroczyła granice pewnej przyzwoitości. To też miało miejsce. Brak chęci na uczestniczenie w zawodach przed referendum. Mimo wszystko ja byłem pełen podziwu dla zaniechania działań propagandowych, wyjaśniających, dających odpoczynek kłamstwom, które się pojawiały w mediach i w internecie. W rezultacie tworzenie takiego oto wizerunku, że władze miejskie... To chodziło nie tylko o prezydenta, ale również o radę, o jego zastępców. Po pierwsze, są oskarżani prawie że o wszystko. Po drugie, nie bronią się. Po trzecie, w ogóle ich nie widać.

AM: Czyli trochę na własną rękę?
WG-D: A to, że temu towarzyszyły błędy... Akurat jeżeli chodzi o zablokowanie miasta, to zarzut jest na wyrost. Bowiem, gdybym ja był prezydentem, miał pieniądze, nie tylko miejskie. To są pieniądze pochodzące z Unii Europejskiej, z województwa, to budowałbym, modernizowałbym. I drogę 503, i ciąg ulicy Pułkownika Dąbka, i 12 lutego. Prawdopodobnie zrobiłbym więcej, żeby ułatwić przejezdność tą trasą. To są dwie główne trasy północ-południe w Elblągu. Faktycznie ich ograniczenie powoduje, zwłaszcza w godzinach szczytu, korki i bardzo duże trudności z przedostaniem się z południa na północ miasta. Tym niemniej wydaje mi się, że akurat to nie może być takim podstawowym zarzutem. Ale inne zarzuty mówiące o nieuzasadnionych wyjazdach zagranicznych, o niepotrzebnych wydatkach na różnego rodzaju przedsięwzięcia, nie zawsze do końca przekonujące też się złożyły na to, że wyborcy zachowali się tak, a nie inaczej.

AM: Pan mówi, że nie wystartuje. A widzi Pan kogoś takiego, kto byłby faktycznie dobrym gospodarzem dla pańskiego miasta?
WG-D: Z przykrością muszę się przyznać, że nie bardzo. Jest większy problem, bo przecież premier zgodnie z ustawą, niezwłocznie powinien wyznaczyć komisarza. Czyli zakładam, że w tym tygodniu powinien wyznaczyć termin wyborów przedterminowych.

AM: Radził się Pana, kto to ma być?
WG-D: Nie. Premier ani nie musi, ani się do niczego nie zobowiązuje.

AM: Tak tylko pytam.
WG-D: Nie, nie. Aż tak dobrze ja nie mam, że premier się pyta nawet o takie sprawy. (śmiech) Natomiast sam się zastanawiałem, co w tej sytuacji zrobić. Nie ma co ukrywać. Wybory powinny się odbyć gdzieś, powiedzmy za trzy, cztery miesiące. Wszystko zależy od prawomocności rozstrzygnięć. Można zaskarżyć wynik referendum i wówczas sąd musiałby się wypowiedzieć o jego prawomocności. Chociaż prezydenta i rady miasta już nie ma oczywiście. No i w związku z tym, ten kto będzie komisarzem przez czas pewien będzie pełnił funkcję obok organów i prezydenta, i rady miejskiej. W tym czasie, nie ma co ukrywać, też może co nie co zrobić. Może podjąć decyzje, które miastu albo będą sprzyjać, albo szkodzić.

AM: Co Pan myśli na temat pomysłu, żeby prezydentom i burmistrzom, którzy tam rządzą dłużej niż dwie kadencje jakoś ułatwiać...
WG-D: Liczyć ilość?

AM: Nie, wydłużyć odprawy. Mają podobno problem ze znalezieniem pracy po skończonych kadencjach.
WG-D: Bywa. Zresztą podobnie jest z parlamentarzystami. Nie jestem entuzjastą tego pomysłu. Jest to rozwiązanie kłopotliwe. Natomiast tutaj oczekiwałbym jakiegoś cywilizacyjnego postępu, również wśród tych którzy są obok prezydentów i burmistrzów.

AM: Czyli?
WG-D: Czyli prezydenci i burmistrzowie bywają również za granicami Rzeczpospolitej. Tam nie ma sytuacji takich, że burmistrz kończący swoją kadencję zostaje na placu boju sam i jest pozbawiony również środków do życia. Nie ma co ukrywać, tam jednak jakoś znajduje się wyjście na to, żeby burmistrz po wypełnieniu swoich obowiązków samorządowych mógł znaleźć godziwe zatrudnienie i wynagrodzenie.

AM: Jak Pan to sobie u nas wyobraża?
WG-D: Wszędzie można. Są to na ogół ludzie, którzy posiadają dużą wiedzę, duże doświadczenie. Mają też świadomość obowiązku i służby publicznej. W związku z tym wydaje mi się, że ich bagaż doświadczeń, umiejętności powinien być wykorzystywany również w naszym, dobrze rozumianym interesie.

AM: No tak, ale skoro politycy wychodzą z założenia że teraz to już tylko potop.
WG-D: Niestety też tak bywa. Ale wydaje mi się, że to zjawisko występuje częściej w otoczeniach takiego burmistrza, niż w jego samym działaniu. Większość burmistrzów mimo wszystko stara się służyć dobru. Bardzo zdecydowana większość jak najlepiej i swojej małej ojczyźnie, i swoim wyborcom.

AM: Dziękuję bardzo. My trzymamy kciuki za Elbląg, bo bardzo lubimy to miasto.
WG-D: Ja też. Dziękuję bardzo.
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.