Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
podcasty_rk_michajlow
Andrzej Jaworski, poseł PiS
wtorek, 23 kwietnia 2013
jaworWygrana PiS w uzupełniających wyborach do Senatu w Rybniku, pomysł przyłączenia Elbląga do woj.pomorskiego oraz Sejmik Liderów Ruchów Katolickich na Jasnej Górze jako zaplecze dla PiS przed wyborami, to tematy Rozmowy kontrolowanej z posłem PiS Andrzejem Jaworskim.




Agnieszka Michajłow: Dzień dobry Panie pośle. Witam.
Andrzej Jaworski: Dzień dobry. Witam serdecznie.

AM: I co Donald Tusk nie sfałszował wyborów w Rybniku. Bolesław Piecha, wasz kandydat, wygrał wybory na senatora.
AJ: My nigdy nie mówiliśmy, że Donald Tusk będzie fałszował te wybory...

AM: Straszył przewodniczący Kaczyński.
AJ: My natomiast mówiliśmy, że Platforma Obywatelska jest przekonana, że wygra na Śląsku. A my pokazaliśmy, że PO jest już w tej chwili na równi pochyłej i że to już jest miniona epoka jej możliwości oddziaływania na społeczeństwo.

AM: Faktycznie Bolesław Piecha wygrał wybory. Co innego jednak wygrana w wyborach, to na pewno sukces kandydata PiS, a co innego straszenie ludzi jakimiś fałszerstwami. Mówienie o konieczności powołania Ruchu Obrony Wyborów.
AJ: Pani redaktor, w tych wyborach na Śląsku w każdej komisji byli mężowie zaufania. To na pewno spowodowało, że te wyniki są takie jakie są. My po ostatnich wyborach parlamentarnych mamy całą masę informacji na temat nieprawidłowości w różnych okręgach, komisjach wyborczych. Też zdajemy sobie sprawę, że nie wszystkie informacje do nas dotarły. A skala liczby głosów, które były uznane za nieważne jest tak olbrzymia, że daje to do zastanowienia.

AM: Dlaczego nie poszliście z tym do prokuratury? Panie pośle, Białorusi my w Polsce nie mamy. Jeśli ktoś coś fałszuje, trzeba iść z tym do prokuratury.
AJ: Pani redaktor, po ostatnim wyroku sądu w sprawie grudnia '70 myślę, że możemy spokojnie powiedzieć, że jest wielu uczciwych i dobrych prokuratorów i sędziów. Ale też zdarzają się wyroki, które mają tylko i wyłącznie elementy polityczne. Takie rzeczy dzieją się w Gdańsku.

AM: Dlaczego Pan tworzy taką atmosferę? Po co to Panu?
AJ: Doskonale zdaję sobie sprawę z tego co się dzieje, ponieważ jestem członkiem Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Dostaję całą masę skarg na działanie i prokuratury, i sędziów z bardzo konkretnymi przypadkami. I tego jest tak dużo, że...

AM: Znaczy Pan w prokuraturę nie wierzy i nie będzie Pan zawiadamiał prokuratury?
AJ: Oczywiście, że naszym obowiązkiem jako funkcjonariuszy publicznych jest, jeżeli dostajemy odpowiednie dokumenty, to nie możemy nawet takiego zawiadomienia nie zgłosić, bo sami niejako wtedy moglibyśmy być pociągnięci do odpowiedzialności. Ale te zgłoszenia, których jest całkiem sporo, nie oznacza, że wierzymy w to, że zakończą się one zgodnie z obowiązującym prawem.

AM: Pan naprawdę wierzy w to, że Polacy uwierzą w to co Pan mówi? I ulegną tej atmosferze, że w Polsce jest jak na Białorusi.
AJ: Bardzo poważne gazety codzienne zajmujące się biznesem, jak chociażby wczoraj "Puls Biznesu" na pierwszej stronie dał informację, że 400 milionów złotych skarb państwa musi zapłacić za niewłaściwe działanie prokuratury i sądu.

AM: I bardzo dobrze.
AJ: Te 400 milionów pokazuje, że cała masa, olbrzymia rzesza prokuratorów i sędziów nie spełniła swoich podstawowych obowiązków.

AM: Ale to jest zupełnie co innego.
AJ: To jest dokładnie to.

AM: A Pan jako poseł zawsze spełnia swoje obowiązki? Był Pan prezesem stoczni. Spełniał Pan na 100 procent? I jeśli ktoś robi coś źle, to niech płaci skarb państwa za to odszkodowanie. Ale to co innego sugerowanie, że wszyscy wkoło kradną i fałszują.
AJ: To nie jest sugerowanie, że wszyscy kradną czy fałszują. To tylko pokazuje jak niesprawiedliwe w ocenie i mieszkańców, ale także na podstawie dostępnych dokumentów jest funkcjonowanie naszego wymiaru sprawiedliwości. Nie może być tak, że skarb państwa, czyli my, podatnicy, Pani, ja, wszyscy wokół nas będą składać się tylko dlatego, że prokuratura czy sędziowie nie potrafią stanąć na wysokości zadania. I potrafią niszczyć przedsiębiorców czy ludzi. Na co są, już nie dziesiątki, tylko setki, tysiące dokumentów.

AM: Taki film ostatnio został pokazany...
AJ: Ten reportaż nie powstał z próżni.

AM: To prawda. Bo to są przecież prawie prawdziwe wydarzenia. A zachęcenie wyborami w Elblągu, a właściwie nie wyborami, tylko odwołaniem prezydenta z PO. W Gdańsku też będziecie próbować odwoływać prezydenta?
AJ: W Gdańsku się nic nie zmienia. Ja przyjeżdżam do studia zawsze obwodnicą. Podstawowe problemy jakie w Gdańsku są od wielu lat cały czas funkcjonują.

AM: O co chodzi?
AJ: Na tamtejszym terenie powstały nowe osiedla mieszkaniowe. Zostały wybudowane biurowce. Wysypisko śmieci miało spełniać standardy unijne. A w tej chwili cały czas, za przeproszeniem, jak śmierdziało, tak śmierdzi.

AM: U Pana na Osowej to chyba nie śmierdzi?
AJ: W Osowej na szczęście nie, ale to dotyczy niestety wizerunku Gdańska.

AM: Pytam czy będziecie odwoływać czy popierać tę inicjatywę Karola Guzikiewicza, czy będziecie mieć własną. Teraz podobno przedstawiciele lokalnych społeczności chcą w sprawie śmieci robić inicjatywę obywatelską.
AJ: Oczywiście. Każda inicjatywa obywatelska, która będzie dotyczyła Pawła Adamowicza - jednego z największych szkodników wśród prezydentów miast będzie przez nas poparta. Gdańszczanie zasługują na gospodarza. Czas zakończyć te nieudaczne rządy Pawła Adamowicza i jego rzecznika prasowego.

AM: O co Panu chodzi z tym rzecznikiem prasowym?
AJ: Rzecznik prasowy jest osobą, która najczęściej wypowiada się...

AM: Rzecznik prasowy jest do współpracy z dziennikarzami.
AJ: Właśnie tutaj mamy do czynienia z taką sytuacją, że w Gdańsku częściej wypowiada się i podejmuje pewne wyzwania rzecznik prasowy niż sam prezydent Paweł Adamowicz.

AM: Panie pośle, Pan organizuje pierwszy Sejmik Liderów Ruchów Katolickich na Jasnej Górze. Dzisiaj się dowiedziałam z Gazety Wyborczej. Nowe zaplecze dla Jarosława Kaczyńskiego? To ma wam pomóc w powrocie do władzy?
AJ: To jest inicjatywa, która pokazuje, że w Polsce, mimo że katolicy są w większości, są cały czas tak prowadzone procesy legislacyjne, aby nie mieli nic do powiedzenia albo żeby ustawodawstwo szło w kierunku zupełnie odwrotnym.

AM: Przykład?
AJ: Przykład?

AM: Pan jest katolikiem?
AJ: Oczywiście.

AM: Pan nie ma nic do powiedzenia?
AJ: Oczywiście, że nie. Dlatego, że to minister Arłukowicz jako urzędnik decyduje np. o tym, że pieniądze z moich podatków idą, zamiast na leczenie chorych na raka, na refundację bardzo poważnych zabiegów ratujących życie, chociażby na in vitro. Oczywiście, że nie mamy na to wpływu. Takich przykładów mamy bardzo wiele. Program szkolny, który jest w tej chwili realizowany jest układany przez osoby, które mają wręcz wrogie nastawienie do wartości chrześcijańskich. I o tym możemy rozmawiać całymi godzinami.

AM: Jaki jest cel tego sejmiku? Zbierzecie się i co?
AJ: W Polsce działa kilkanaście tysięcy różnego rodzaju ruchów katolickich. Małych, dużych organizacji jak Akcja Katolicka. Natomiast nie ma szybkiej płaszczyzny wymiany zdań i wspólnego działania. Jeżeli dochodzi do sytuacji takiej, że ktokolwiek próbuje wprowadzić zapisy, które godzą w nasze wartości, powinna być szybka reakcja. Wszystkie te ruchy chcemy zmobilizować, zachęcić do aktywniejszego udziału w życiu społecznym. Jestem przekonany, że wtedy nie będzie tak, że dwie, trzy małe organizacje zrzeszające po 15, 20 osób będą decydowały o tym, jaki przekaz będzie postępował nie tylko w mediach. Bo to jest ważne, ale w życiu publicznym.

AM: A skąd u Pana takie przekonanie, że ludzie wierzący, katolicy potrzebują Pana, albo Jarosława Kaczyńskiego?
AJ: Nie żyjemy w próżni. Ja mam całą masę spotkań nie tylko w Gdańsku i na Pomorzu, ale w całej Polsce. I na tych spotkaniach bardzo często powtarzany był właśnie postulat, że potrzebny jest wspólny front. Na zasadzie takiej, że jeżeli ktoś z nas drwi albo próbuje nam narzucić wrogie nam ustawodawstwo, to musimy szybko reagować.

AM: Ale przecież taką komisję założyliście do walki z ateizacją.
AJ: Nie chodzi nam o to, żeby 4, 10, 50 czy nawet 100 posłów protestowało.

AM: Chodzi o szerokie zaplecze.
AJ: Jeżeli jest konkretny projekt, jeżeli są projekty antyrodzinne, to liczymy na to, że tych protestów będzie od razu przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy.

AM: Jeśli chodzi o te projekty antyrodzinne, to wy chyba macie dużego obrońcę w postaci Ministra Sprawiedliwości Jarosława Gowina, prawda?
AJ: Proszę pamiętać, że zaplecze i kształtowanie postaw prorodzinnych to jest przede wszystkim polityka gospodarcza i finansowa państwa.

AM: Nie, przed chwilą mówił Pan o in vitro. Nie mówił Pan o polityce finansowej.
AJ: Tak, ale to niestety poszczególni ministrowie, zwłaszcza edukacji i zdrowia, ale nie tylko, decydują o tym na co idą olbrzymie środki finansowe. Ja ostatnio widziałem listę np. ile pieniędzy jest wydawanych na różnego rodzaju organizacje propagujące związki partnerskie w Polsce. Jakie to są środki i jak są one rozdzielane. To jest właśnie dziwne, że organizacje katolickie nie dostają środków, nie mają możliwości otrzymać dofinansowań ani pieniędzy na akcje promocyjne zdrowej rodziny: mężczyzny i kobiety. Natomiast tego typu organizacje masowo funkcjonują także z moich pieniędzy, na co się nie godzę.

AM: Jeszcze jedno pytanie. Czy były prezydent Polski nie ma prawa rozmawiać o ewentualnych inwestycjach w Polsce?
AJ: Jeżeli dochodzi do sytuacji takiej, że prezydent Kwaśniewski lobbował u Donalda Tuska i jeszcze u innych wysokich rangą polityków PO w sprawie rozwiązań...

AM: Mówi, że napisał dzisiaj takie oświadczenie, że rozmawiał z Janem Krzysztofem Bieleckim i z Donaldem Tuskiem.
AJ: Tak. I z Janem Krzysztofem Bieleckim w sprawie rozwiązań, które godzą w podstawowe możliwości zachowania suwerenności gospodarczej.

AM: Nie no mówi, że przekazywał informacje, że istnieje inwestor, który jest zainteresowany Azotami?
AJ: To musimy się dowiedzieć czy dlatego właśnie doszło do pewnych transakcji na postawie tych rozmów. I czy decyzje Donalda Tuska i jego doradcy Jana Krzysztofa Bieleckiego są decyzjami związanymi z tym lobbingiem. Jeżeli tak by było, to jest to olbrzymi skandal, ponieważ przedsiębiorstwa strategiczne...

AM: Co jest skandalem?
AJ: ...powinny być pod szczególną kontrolą.

AM: Kupują akcje? To jest skandal?
AJ: Oczywiście, że tak. To jest skandal dlatego, że nie mieliśmy do czynienia z sytuacją wtedy w sprzedaży otwartej, jawnej. Nie mieliśmy nawet dyskusji, czy taka sprzedaż powinna być. Tak jak zapowiadał to wcześniej sam Jan Krzysztof Bielecki część przedsiębiorstw powinna być zachowana jako przedsiębiorstwa strategiczne. A tutaj według mnie doszło do takiej sytuacji, kiedy przedsiębiorstwo strategiczne zostało sprzedane, ponieważ prezydent Kwaśniewski miał kontakty ze stroną rosyjską.

AM: Kto ma teraz wyjaśnić? Bo Pan w prokuraturę nie wierzy. Oświadczenie Aleksandra Kwaśniewskiego pewnie Pana nie przekonuje.
AJ: Pani redaktor, ja nie wierzę, tak jak powiedziałem, w część prokuratorów i sędziów, ale cała masa, na szczęście duża część, może nawet większość, to są ludzie, którzy rzetelnie podchodzą do swojej pracy. Natomiast przedawnienia w tego typu sytuacjach są dosyć długie. Wcześniej czy później jestem przekonany, że opinia publiczna dowie się o co w tej sprawie chodziło. Kto za tym stał i dlaczego rząd Donalda Tuska podejmował takie, a nie inne decyzje. Tym bardziej, że obserwujemy co się dzieje z Energą gdańską.

AM: A co się dzieje?
AJ: Obserwujemy wydawanie olbrzymich środków finansowych. Ja już nawet rozmawiałem z nowym ministrem na ten temat. I jestem przekonany, że tu dochodzi do pewnych elementów...

AM: Ale o co chodzi? Niech Pan powie coś, bo tak enigmatycznie Pan mówi. Poważnie brzmi. Jakie środki wydawane?
AJ: Pani redaktor, mamy do czynienia z sytuacją chociażby wstrzymania inwestycji w Ostrołęce. 200 milionów złotych publicznych środków finansowych zostało wydane. Kilkadziesiąt hektarów lasu zostało wycięte. I nagle na podstawie własnego widzimisię zarządu Energi dochodzi do wstrzymania tej inwestycji w momencie kiedy dostajemy informację o tym, że Rosja będzie próbowała nam sprzedać duże ilości energii z obwodu kaliningradzkiego. Pytanie czy tutaj nie należy postawić znaku równości. Czy jedna sprawa nie wynika z drugiej? To są pytania, które muszą być zadawane.

AM: To zadamy to pytanie. Dziękuję bardzo.
AJ: Dziękuję ślicznie.
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.