Autopilot - sms dla kierowców 603 06 06 06 »
Widzisz wypadek, dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06. Uprzedź innych. »
Autopilot Radia Gdańsk, najlepszy nawigator. Podróż z nami to przyjemność. »
Kto słucha Radia Gdańsk, nie stoi w korkach. Dzwoń lub napisz sms 603 06 06 06 »
603 06 06 06 Powiedz nam o korku, my przekażemy to innym kierowcom. »
Podróżuj bezpiecznie. Z Radiem Gdańsk nie ma problemów na drodze. »
Włącz Autopilota, daj się poprowadzić. Sms 603 06 06 06. »
603 06 06 06 - Autopilot Radia Gdańsk - Z nami zawsze dotrzesz do celu. »
Brak danych
                                                                       lista wydarzeń
Rodzice zastępczy z Pucka znów przed sądem. Wiesław C. zmienia zeznania
czwartek, 25 kwietnia 2013 12:54
wieslawOskarżony o znęcanie się nad dziećmi i doprowadzenie do śmierci jednego z nich Wiesław C. przed sądem. Trwa druga rozprawa w procesie rodziców zastępczych z Pucka. Wiesławowi C. grozi 10 lat więzienia, jego żonie Annie, dożywocie.

 

Wiesław C. przyznał się do winy, ale tylko częściowo. Nie ukrywa on, że dzieci bił rękoma i paskiem, ale nigdy nie używał do tego innych narzędzi, takich jak zapalniczka, co utrzymuje prokuratura.

Mężczyzna wyparł się też całkowicie swoich poprzednich słów, w których stwierdził, że razem z żoną śmiertelnie pobili małego Kacpra.

Sąd dowiedział się od Wiesława C., że zeznania zmienia i chłopca w dniu jego śmierci, jak twierdzi, nawet nie dotknął.

Oskarżony zrzucił też całkowitą winę za śmierć 5-letniej Klaudii na swoją żonę. Anna C. miała dotkliwie pobić swoją podopieczną pod prysznicem, a wezwane chwilę potem pogotowie nie zdołało jej uratować.

 

Czytaj zeznania Wiesława C.:



Wiesław C.: Z mojego punktu widzenia była to ciężka sytuacja zajmować się siódemką dzieci. Dzieci, którymi się zajmowałem nie bały się mnie. Naprawdę nie wiem, dlaczego te dzieci trafiły do nas.
 
Adwokat: W jakim stanie były dzieci kiedy je wam powierzono?
 
W.: Dzieci były w stanie opłakanym. Była zima, a nie miały nawet kurtek.
 
A.: Czy rodzeństwo Elend często wypowiadało się na temat swoich rodziców?
 
W.: Rzadko.
 
A.: Czy dzieci, kiedy do Was trafiły były wychowane zgodnie z ich wiekiem?
 
W.: Dzieci miały problemy z załatwianiem się, myciem. bały się wody.
 
A.: Jaka była Państwa reakcja na braki wychowawcze?
 
W.: Próbowaliśmy dzieci wszystkiego nauczyć.
 
A.: Czy to była nauka poprzez krzyki, bicie?
 
W.: Normalnie z nimi rozmawialiśmy, mówiliśmy, jak co robić.
 
A.: Czy podczas pobytu dzieci u Pana i żony, Pan widział jakieś postępy?
 
W.: Były postępy, powolne, widać było, że dzieci się uczyły.
 
A.: Czy spożywa pan alkohol?
 
W.: W ogóle nie piję alkoholu. Nie piję od 2001 roku.
 
A.: Czy żona spożywa alkohol?
 
W.: Nie, żona też nie spożywa. W ogóle nie pije.
 
Sąd: Czy zna Pan okoliczności, w jakich doszło do tego, że śmierć poniosła Klaudia?
 
W.: Nie znam tych okoliczności. W tym dniu przebywałem w swoim domu, ale nie pamiętam, czy zdarzyło mi się go opuścić.
 
S.: A pana żona była wtedy w domu?
 
W.: Chyba była cały dzień w domu.
 
S.: Czy był Pan tego dnia świadkiem agresywnych zachowań wobec Klaudii?
 
W.: Nie.
 
S.: Miał Pan z nią kontakt tego dnia?
 
W.: Miałem z nią mały kontakt tego dnia, bo właśnie kończyłem łazienkę.
 
S.: A o jakiej porze dnia miał Pan z nią kontakt?
 
W.: W porze obiadowej.
 
S.: Czy widział Pan wtedy jakieś niepokojące symptomy mówiące o tym, że Klaudia ma jakieś problemy?
 
W.: Nie zauważyłem.
 
S.: A później kiedy miał Pan z nią kontakt?
 
W.: Potem, to już po tym całym zdarzeniu.
 
S.: Co ma Pan na myśli?
 
W.: Później, jak zszedłem na dół to zobaczyłem, że żona jest w łazience. Była z nią Klaudia.
 
S.: Z jakiego powodu Pan zszedł do łazienki?
 
W.: Poszedłem tam, bo przybiegła po mnie moja biologiczna córka Kinga. Powiedziała, żebym zszedł na dół. Nie mówiła dlaczego.
 
S.: Co Pan zaobserwował po wejściu?
 
W.: Żona stała obok Klaudii, która leżała na posadzce. Nie pamiętam dokładnie w jaki sposób leżała, ale dziecko chyba leżało twarzą do podłogi.
 
S.: A co w tym czasie robiła żona?
 
W.: Nie wiem dokładnie, albo stała nad nią, albo stała gdzieś z boku.
 
S.: Co Pan dalej zrobił?
 
W.: Odciągnąłem żonę na bok, a Klaudię zaprowadziłem do kotłowni.
 
S.: Co Pan rozumie przez odciągnięcie żony na bok? Czy ona Panu w czymś przeszkadzała?
 
W.: Żona mi zasłaniała dojście do Klaudii. Nie pamiętam, czy coś do mnie mówiła. Nie pamiętam, czy stawiała opór. Złapałem Klaudię pod pachę i ją prowadziłem. Musiałem ją podnieść i pomóc jej dojść do kotłowni.
 
S.: Dlaczego wybrał pan akurat kotłownię?
 
W.: Nie wiem dlaczego. Chyba dlatego, że było najbliżej.
 
S.: Czy Klaudia coś mówiła?
 
W.: Posadziłem ją w kotłowni i powiedziałem, żeby chwilkę poczekała. Ona nic nie mówiła. Wydaje się, że rozumiała polecenia, ale był z nią słaby kontakt. Trzeba było jej powtarzać słowa. Potem poszedłem po resztę dzieci - Olę i Daniela - żeby osłonić dzieci, żeby żona nic więcej nikomu nie zrobiła.
 
S.: A czego się Pan obawiał? Co żona mogła zrobić dzieciom?
 
W.: To, co Klaudii, czyli pobić.
 
S.: Co Pan potem zrobił?
 
W.: Poszedłem do łazienki i wziąłem mopa, żeby ją posprzątać.
 
S.: Czemu akurat to zdecydował się Pan zrobić?
 
W.: Nie pamiętam.


(rg,Maciej Bąk)
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Włodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.
Włodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.