Brak danych
The Joshua Tree - drzewko na wypasie
u2_the_joshua_treeNiedawno po raz pierwszy od lat posłuchałem w całości albumu "The Joshua Tree". Ameryki nie odkryję - choć oni akurat wtedy Amerykę odkrywali dla siebie - pisząc, że jest to płyta  g e n  i a l n a. Biorąc pod uwagę, że planowano album podwójny, a druga płyta miała zawierać takie pieśni jak "Walk To The Water", "Spanish Eyes", "Sweetest Thing" czy "Liminous Times (Hold On To Love)", jest to dzieło g e n i a l n e podwójnie. Niestety, może "niestety", singlowe utwory z tej płyty zostały ograne do bólu przez światowe stacje radiowe i telewizyjne, i nawet wśród fanów U2 (bo o tym zespole mowa) powodują odruch "przyjaznej niechęci". Co oczywiście nie zmienia faktu, że są to piosenki g e n i a l n e. Może poza "Trip Through Your Wires", ale to wyjątek potwierdzający regułę oraz nadmierną (chyba jednak) fascynację muzyką z południa US of A. Podobno połowę czasu przeznaczonego na nagranie całej płyty poświęcono gitarowemu wstępowi do "Where The Streets Have No Name". Ale warto było, bo The Edge udowodnił, nie pierwszy już raz, że jest gitarowym g e n i u s z e m. Do tego g e n i a l n i e ustawiony głos Bono, wydaje się, że na skraju jego (jakże zacnej) skali. O sekcji rytmicznej pisać nie trzeba, wystarczy otworzyć ucho, od razu słychać, że panowie są
g e n i a l n i e  zgrani. Reasumując, w czasie nagrywania tej płyty muzycy z U2 (nie Irlandczycy z U2, jak pisze się prawie w każdym artykule o zespole, a Irlandczyków jest tam tylko dwóch) mieli otwarte łącze z kosmosem, bezprzewodowe, o najwyższej przepustowości i bez limitu czasowego. Powstało a r c y d z i e ł o.
PL
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Blogi RG | Dziennikarze
Wodzimierz Raszkiewicz
Wraszenia.
Zapraszam na mojego bloga.
Wodzimierz Machnikowski
Na fali.
Zapraszam na mojego bloga.